About

Member of the Board of the Polish Linux Users Group. Human rights in digital era hacktivist, Free Software advocate, privacy and anonimity evangelist; expert volunteer to the Panoptykon Foundation; co-organizer of SocHack social hackathons; charter member of the Warsaw Hackerspace; and Telecomix co-operator; biker, sailor.

Formerly President of the Board of the Polish Free and Open Source Software Foundation; CTO of BRAMA Mobile Technologies Laboratory on Warsaw University of Technology and a student at Philosophy Institute on Warsaw University.

Table of Contents

languages:
04.12.2014Internet jednak bez pornografii? pl 145 27.11.2014Zablokujmy wszystko! pl 144 02.11.2014Introducing: rysiek's law of unavoidable consequences en pl 143 09.09.2014Stop paedophilia en pl 142 22.06.2014Even with EME, Mozilla will become "the browser that can't" en 141 21.06.2014EuroDIG 2014 en pl 140 19.06.2014Hacker in the Digital Affairs Council en pl 139 30.05.2014Public consultations and anonymity en pl 138 18.05.2014Why being a pirate is not worth it en pl 137 15.05.2014On Mozilla, DRM and irrelevance en pl 136 14.05.2014Not-quite-good-enough-Mundial en 135 12.04.2014Irresponsible non-disclosure en pl 134 29.03.2014Ecologic, Ford and surveillance en pl 133 15.03.2014Otwórzmy edukację pl 132 10.03.2014Blurry line between private service and public infrastructure en 131 08.03.2014IM IN UR MINISTRY, CONSULTING UR INTERNETZ en pl 130 17.02.2014Encrypted VoIP that works en pl 129 11.02.2014So you want to censor the Internet... en pl 128 02.02.2014This is why we can't have nice IRC en 127 31.01.2014Decentralize where your mouth is en pl 126 30.01.2014A link cannot be illegal en pl 125 30.01.2014Copyright reform debate lives on en pl 124 26.01.2014Neat HaCSS, or let's de-JS the Web a bit en 123 27.12.2013Information Account Number en 122 14.12.2013HaIPu en 121 20.11.2013Friends of TTIP and data protection in Brussels en 120 19.11.2013Social media, Polish Pirates style en pl 119 05.11.2013A rude comment en 118 20.10.2013TEDx Warsaw Women and privacy en pl 117 03.10.2013Copyreform at CopyCamp 2013 en pl 116 22.09.2013Long-expected KMail2 rant en 115 18.09.2013Facebook for schools en 114 12.09.2013W którym wzywam posłów i posłanki Solidarnej Polski do zagwarantowania obywatelom Internetu wolnego od inwigilacji pl 113 08.09.2013Complaintivism en 112 04.09.2013It's his own fault en pl 111 19.08.2013Lies, damn lies, and analytics en pl 110 27.07.2013Shortest Internet censorship debate ever en pl 109 22.07.2013How information sharing uproots conservative business models en es 108 22.07.2013Posts' markup is now available en pl 107 11.07.2013Kultura wolna i legalna pl 106 07.06.2013Internet is not a problem en pl 105 05.06.2013Libel Culture en 104 17.05.2013Wojtuś Fatalista i wolność w Internecie pl 102 17.05.2013Why I find -ND unnecessary and harmful en es pl 101 28.03.2013Wolność nasza codzienna pl 100 17.03.2013Nie wszystko korpo co o wolności w Internecie pl 99 15.03.2013♫ Odpowiadam na e-maile ♫ pl 98 11.02.2013One year anniversary of Anti-ACTA en pl 97 30.01.2013Nie ma haka na słabe dziennikarstwo? pl 96 30.01.2013Fighting Black PR around OER en pl 95 29.01.2013HOWTO: effectively argue against Internet censorship ideas en 94 20.11.2012Border conditions for preserving subjectivity in the digital era en pl 93 19.11.2012Social blogosphere en pl 92 07.11.2012Embrace fragmentation en pl 91 02.11.2012SERVICES.TXT en pl 90 24.10.2012Apple finally jumped the shark en es 89 24.09.2012Breaking the garden walls en es pl 88 24.09.2012Minister i Kultura pl 87 24.09.2012Melbourne CryptoParty video message en 86 16.09.2012On sailor's sensitivity, or "the starry heavens above me" en pl 85 22.08.2012Black PR around Polish e-Textbooks en pl 84 15.08.2012Regaty utracone pl 83 24.07.2012Hypochristian Love en 82 24.07.2012Some new Layout Goodness en pl 81 17.07.2012Party 2.0 en pl 80 16.07.2012Prawo autorskie po ACTA pl 79 13.07.2012Party as a system hack en pl 78 10.06.2012Are corporations dangerous only in collusion with governments? en 77 09.06.2012Proxies! Proxies everywhere! en 76 05.06.2012Automagic re-publishing from Twitter to StatusNet en pl 75 18.05.2012TPSA/Orange and GIMP, or a word on 5 users en pl 74 16.05.2012Słowo o Warsztatach MAiC pl 73 15.04.2012Schowaj gadżeta pl 72 05.04.2012Perfect ToDo-oid en 71 27.03.2012Subjectively on Anti-ACTA in Poland en pl 70 25.03.2012On copyright in Budapest en pl 69 23.03.2012Kościoła poczucie odpowiedzialności pl 68 20.03.2012Learning to Internet en pl 67 19.03.2012Kościoła wiara w wiernych pl 66 29.02.2012Brussels Safari #1 - EP press conference and ITRE en pl 65 21.02.2012Because ACTA is passé en pl 64 20.02.2012Privacy of correspondence, EU-style en pl 63 17.02.2012Polish PM on ACTA: I was wrong en pl 62 12.02.2012Anonymous vs Corponymous en pl 61 10.02.2012To have a cookie and dowload it too en pl 60 19.01.2012About ACTA at Polish PM Chancellery en pl 59 19.01.2012Free as in United en pl 58 16.01.2012Towarzystwo czuje się oszukane pl 57 10.01.2012Terms of Using the Service en pl 56 05.01.2012Corporate lack of patriotism en pl 55 04.01.2012Terroristcopters en pl 54 03.01.2012IceWeasel and Privacy en pl 53 28.12.2011Good Uncle Stal... Putin en pl 52 25.12.2011Useful Bash defaults done right en 51 21.12.2011Google Mail, or how mail becomes publication en pl 50 20.12.2011Occupy Gotham en pl 49 11.12.2011Copyfraud en pl 48 08.12.2011Multikino Wikipedia FAIL pl 47 27.11.2011Nie miejsce na pl 46 18.11.2011One-way cutting en pl 45 12.11.2011Tolerancja dla Kościoła pl 44 11.11.2011Users and Citizens en pl 43 30.10.2011Adhocracy and Net4Change en pl 42 18.10.2011War on Fun en pl 41 16.10.2011Boli mnie w krzyżu pl 40 14.10.2011Technocomplacency en pl 39 10.10.2011I Can Haz? pl 37 09.10.2011Election Silence in Poland en pl 38 03.10.2011Kibice i kampania pl 36 02.10.2011E-textbooks, Johnny Mnemonic, business and the Net en pl 35 19.09.2011CC Global Streaming/Summit/Party pl 33 19.09.2011Czy jest coś takiego jak darmowe śniadanie? pl 34 12.09.2011Faktycznie Super pl 32 12.09.2011Diaspora-Based Comment System en 31 11.09.2011Conflict of values en pl 30 06.09.2011Wolność słowa to nie wolność od myślenia ani od krytyki pl 29 06.09.2011On-line privacy and anonymity: case in point en pl 28 04.09.2011On being careful with words en pl 27 03.09.2011W obronie QR Code pl 26 31.08.2011Stolica Nie Tak Święta pl 25 29.08.2011Of malware, hot steam, privacy, using one's brain and paedoparanoia en 24 29.08.2011Kragen Thinking Out Loud en pl 23 18.08.2011Ból, blizny, dziewczyny i wiosła pl 22 07.08.2011Worst. Woodstock. Ever! pl 21 27.07.2011Willpower, productivity and cycling en pl 20 19.07.2011Neo FreeRunner as a WiFi Soundcard en 19 10.07.2011A Weekend with lawyers en pl 18 09.07.2011One step closer to ideal en pl 17 04.07.2011Apostasy in Poland en pl 16 28.06.2011YAFR (Yet Another Facebook Rant) en pl 15 19.06.2011Wiara w priorytety pl 14 17.06.2011Important meetings, fun meetings en pl 13 13.06.2011Ooops I en pl 12 30.05.2011Playing with Node.js en pl 11 25.05.2011Mozilla, Google and the Location Bar en pl 10 24.05.2011At Sector 3.0 conf en pl 9 23.05.2011Layout, CSS and RSS/Atom en pl 8 15.05.2011Startup Weekend Network Fun Fun Fun en 7 11.05.2011Nowy szef Bramy pl 6 10.05.2011World's Smallest Open Source Violin en pl 5 10.05.2011Po kolejnym spotkaniu w KPRM pl 4 08.05.2011Inspiracja na niedzielę pl 3 08.05.2011I horizontally the whole blog is that serious pl 2 07.05.2011I can has brag en pl 1

Internet jednak bez pornografii?

pl | txt src
This entry does not seem to be available in the language of your browser; displaying in: pl.

Na 3 dni nie można wyjechać i zostawić posłów samym sobie, bo zaraz coś zmalują.

Sejmowa Komisja Administracji i Cyfryzacji przyjęła dziś projekt "Uchwały w sprawie działań na rzecz ograniczenia dostępu dzieci do pornografii w Internecie", dawniej "wzywającą Ministra Administracji i Cyfryzacji do zagwarantowania rodzicom prawa do Internetu bez pornografii" — ostatecznego druku nie ma jeszcze na stronach Sejmu, ale zapewne pojawi się tu.

W porównaniu z oryginalnym projektem, nowy tekst jest... lepszy, choć nie znaczy to, że dobry. Oto on (pomijam nieistotną w zasadzie rozbiegówkę w stylu "zważywszy, że..."):

UCHWAŁA

Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia .................

W sprawie działań na rzecz ograniczenia dostępu dzieci do pornografii w Internecie

(...)

1. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wnosi o przygotowanie przez Ministra Administracji i Cyfryzacji rozwiązań, które zagwarantują rodzicom prawa dostępu do sieci internetowej wolnej od pornografii.
2. Rozwiązania te powinny uwzględniać następujące wytyczne:
a. Każda osoba powinna mieć możliwość blokowania przesyłania treści o charakterze pornograficznym;
b. Dostawca usług internetowych powinien dostarczyć narzędzia, które umożliwią blokowanie przesyłania treści o charakterze pornograficznym;
c. Dostawca usług internetowych jest zobowiązany do zapewnienia narzędzi, które umożliwią blokowanie przesyłania treści o charakterze pornograficznym, nieodpłatnie;
d. Dostawca usług internetowych może wyłączyć dostęp do treści o charakterze pornograficznym. Powinno to znaleźć odzwierciedlenie w umowie z klientem.
3. Minister Administracji i Cyfryzacji przedstawi projekt rozwiązań w ciągu 18 miesięcy od dnia podjęcia niniejszej uchwały.

Ale jak to?

Tak to. Komisja zwołała posiedzenie w tej sprawie tydzień po poprzednim, nie dając czasu na sensowne przygotowanie się i merytoryczną dyskusję. Szczęście w nieszczęściu, że tekst uchwały został zmieniony na coś, co nie jest już kompletnym absurdem (a jedynie trochę, w zależności od tego, kto czyta).

Co to znaczy?

Tekst uchwały można czytać tak, by odpowiedzią MAiC mogło być:

Istnieją filtry rodzicielskie na każdą platformę, dziękuję, pozdrawiam.

...można też czytać tak, by odpowiedzią musiało być:

ISPs muszą "dobrowolnie" wprowadzić cenzurę sieci na poziomie własnej infrastruktury, opt-in lub opt-out.

To znaczy, że trzeba zadbać o to, by (jeśli uchwała przejdzie przez Sejm) rozwiązanie przygotowane przez MAiC nie oznaczało konieczności wprowadzenia centralnego filtrowania Sieci.

Jedyne wyjście, jakie widzę, to filtrowanie na poziomie urządzeń końcowych (w tym np. routerów domowych). W trakcie konsultacji społecznych w zeszłym roku na dokładnie ten sam temat, dokładnie taką propozycję rozwiązania przedstawiliśmy Ministerstwu. Czas je odkurzyć.

Co teraz?

Teraz czas na decyzję Sejmu, która zapewne zapadnie w najbliższych tygodniach. Niestety, projekt tak zmodyfikowany ma najwyraźniej poparcie koalicji, więc zapraszam do pisania do posłów i posłanek, a tymczasem przygotowuję się na 18-miesięczną walkę o to, byśmy nie mieli filtrów ani przymusowych ani "dobrowolnych" (jak w Wielkiej Brytanii) gdziekolwiek indziej, niż na urządzeniach końcowych.

To oznacza mnóstwo pracy; jeśli uważacie, że jest cenna i ważna — ponawiam apel o wsparcie Panoptykonu.

Zablokujmy wszystko!

pl | txt src
This entry does not seem to be available in the language of your browser; displaying in: pl.

Kolejne parę miesięcy, kolejne pomysły cenzury Internetu. Tym razem z dwóch stron na raz. Ech, a już było tak miło!

RSiUN from the dead

już rok temu Przedstawiciel Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich powiedział, że...

To rozwiązanie jest bardzo proste. Tworzy się wykaz stron niedozwolonych z treściami hazardowymi. Operatorzy telekomunikacyjni mają obowiązek blokowania do nich dostępu z terenu Polski. W ocenie stowarzyszenia to rozwiązanie jest narzędziem efektywnej reglamentacji działalności hazardowej a tym samym – skutecznej walki z nielegalnym hazardem.

W ocenie autora niniejszego wpisu Szanowny Przedstawiciel nie za bardzo ma pojęcie, o czym mówi. Zapraszam go jednak na kawę, chętnie wyjaśnię, czemu takie rozwiązanie trudno nazwać "łatwym".

I na tym można by temat zostawić — ot, jako ciekawostkę z cyklu "znów ktoś nie umie w Internety i myśli, że filtr rozwiąże wszystkie problemy", gdyby nie to, że... Ministerstwo Finansów najwyraźniej postanowiło jednak zasugerować się światłą wypowiedzią Szanownego Przedstawiciela, i rozważa wskrzeszenie pomysłu sprzed lat. Oddajmy głos ministrowi Kapicy:

Wierzę, że w pewnym momencie dojdziemy do sytuacji, w której uświadomimy opinii publicznej, że blokowanie stron nielegalnych gier hazardowych nie ingeruje w swobody obywatelskie.

Ja zaś wierzę, że nasi włodarze mogą się czasem czegoś nauczyć; ba, że wyciągają wnioski z historii (tej młodszej, i tej starszej). Obawiam się, Panie Ministrze, że obaj w naszej wierze jesteśmy cokolwiek naiwni.

Tymczasem w Sejmie...

Oddać muszę jednak sprawiedliwość ministrowi Dmowskiemu, który wczoraj na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Cyfryzacji przedstawiał wynik zeszłorocznych konsultacji pomysłu Solidarnej Polski, by "dać nam prawo do Internetu bez pornografii", o którym już pisałem.

Miałem przyjemność słuchać na żywo, a usłyszałem m.in., że:

  • edukacja jest najbardziej kluczowym narzędziem, i powinna być podstawowym mechanizmem wspomagania rodziców w zagwarantowaniu odpowiedniej kontroli rodzicielskiej nad tym, jak ich dzieci korzystają z Internetu;
  • oprogramowanie filtrów rodzinnych jest ogólnodostępne na każdą platformę;
  • rozwiązania techniczne powinny uzupełniać, a nie zastępować, działania rodziców; i powinny być instalowane wyłącznie na urządzeniach końcowych;
  • wprowadzenie mechanizmu filtrowania wymaga wprowadzenia mechanizmów monitorowania ruchu w Internecie — to by było groźne (padła nawet nazwa "Chiny");
  • poza tym monitorowanie treści jest niezgodne z prawem unijnym, które mówi, że ustawodawca nie może narzucić firmom telekomunikacyjnym obowiązku nadzorowania treści (w Wielkiej Brytanii rząd obszedł to nie narzucając prawnie, ale kolanem dociskając tak, by powstała "samoregulacja");
  • oczywisty problem z definicją pornografii;
  • koszty stworzenia wydajnego i skutecznego systemu byłyby ogromne, i nie do poniesienia zwłaszcza dla małych dostawców;
  • oczywiste zastrzeżenia dotyczące wolności słowa i dostępu do informacji;
  • mechanizmy takie wymagają utrzymywania, co oznacza kolejne, stałe koszty;
  • nadblokowanie jest poważnym problemem (co z obrazami z nagością? co z materiałami z biologii?);
  • blokowanie kłóci się z neutralnością sieci, w której kontekście stanowisko polskie jest takie, że sieć powinna być neutralna;
  • każdy mechanizm filtrowania może zostać zneutralizowany, dzieci sobie poradzą, filtr brytyjski jest obchodzony.

Do tej litanii powodów, dla których filtrowaniecenzura Internetu jest pomysłem złym, dorzucił jeszcze poseł Mężydło:

  • zastrzeżenia GIODO wobec takich pomysłów;
  • doświadczenia czeskie i niemieckie, gdzie z filtrów się wycofano.

Poseł, przyznam, ujął mnie jednak stwierdzeniem, że (ponieważ dzieci szybko uczą się obchodzić brytyjskie filtry)...

Cameron wychowuje pokolenie hakerów

Czyli jest z tego jakiś pozytyw wprowadzania filtrowania! /żart

Obrońcy dzieci w natarciu

Czyżby powtarzane od lat argumenty przeciwko cenzurze Sieci wreszcie trafiły do serc i umysłów naszych kochanych decydentów? Ależ skąd, byłoby to nudne! Na szczęście mamy bohaterskich obrońców i obrończynie dzieci. Bo to zawsze przecież o dobro dzieci chodzi!

Zaczął poseł Sosnowski, dość na temat i merytorycznie — że "pornografia jest problemem", i że w Wielkiej Brytanii podjęto jakieś działania, co zatem powinniśmy zrobić, by je odwzorować? Być może z posłem Sosnowskim da się porozmawiać i wyjaśnić, na czym problem polega.

Na pewno nie można tego powiedzieć o posłankach Hrynkiewicz i Kempie (autorce projektu uchwały we własnej osobie).

Posłanka Hrynkiewicz oskarżyła MAiC o unikanie odpowiedzialności, zaś biuro analiz sejmowych (które stworzyło analizę niekoniecznie na rękę zwolennikom projektu) o niekompetencję czy wręcz wprost o bycie nieobiektywnymi (bo przecież rząd taki wrogi opozycji, Sejm taki kontrolowany przez ekipę rządzącą, nie wow, nie uszanowanko).

Posłanka niebywale zdziwiona

Głównym punktem programu była jednak zdecydowanie posłanka Kempa, która była "niebywale zdziwiona" wystąpieniem ministra Dmowskiego, bo "przecież minister Boni szedł dokładnie w odwrotnym kierunku". Jestem niebywale zdziwiony tą obserwacją posłanki, ponieważ odniosłem dokładnie odwrotne wrażenie (zwłaszcza na spotkaniu, na którym minister Boni bez mała uderzył ręką w stół i stwierdził, że "nie będziemy rozmawiać o cenzurze Internetu, szukamy innych rozwiązań tego problemu").

Oczywiście, być może rozbieżność ta wynika z faktu, że jedno z nas na spotkaniach konsultacyjnych na ten temat z ministrem Bonim było, a drugie nie. Zgadniecie, które?

Dzieci niebywale atakowane

Mimo swego niebywałego zdziwienia posłanka była jednak w stanie stanąć na wysokości zadania i szeroką piersią bronić dzieci. Wszak bowiem przecież:

Dzisiejsza dyskusja pokazuje, jak można wytoczyć wszelkie działa przeciwko małoletnim dzieciom

I cóż by dzieci zrobiły, gdyby nie było posłanki Kempy i jej piersi szerokiej? Któż by je obronił przed "interesami koncernów" (które, zdaniem posłanki, reprezentował poseł Mężydło w swych wypowiedziach), przed Ministerstwu Administracji i Cyfryzacji, które szuka wymówek zamiast znaleźć rozwiązanie (nie można przecież oczekiwać od posłanki, by sama znalazła rozwiązanie, którego nie ma)

Konstytucja niebywale nadużywana

Posłanka, jako prawniczka, odniosła się też równie rzeczowo do Konstytucji, a konkretnie do art. 54 z Rozdziału 2., na który powoływali się bardziej sceptyczni wobec pomysłu filtrowania członkowie komisji:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Wszak ten artykuł należy zderzyć z (tu posłanka pewna już nie była, czy to art. 33, czy art. 32, więc życzliwie podpowiadam, że art. 31, pkt 3, również Rozdział 2.):

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Ciekawe, że można różnie rozłożyć akcenty w tym artykule. Posłanka zaakcentowała "moralność publiczną", ja zaś zwykle akcentuję "konieczne w demokratycznym państwie" oraz "nie mogą naruszać istoty wolności i praw".

Firmy niebywale zyskowne

Przenikliwość posłanki pozwoliła jej jednak przejrzeć brudną grę przeciwników filtrowania, wszak oczywistym jest, że głównym powodem niechęci wobec filtrowania jest bronienie zysków firm.

Jakich firm, tego posłanka nie była uprzejma jasno określić, więc tylko domniemywać mogę, że chodzi albo o wielkie koncerny telekomunikacyjne (których jestem przecież znanym fanem i sprzymierzeńcem), lub o pornobiznes (tu posłanka szła by krok w krok za Stowarzyszeniem Twoja Sprawa).

Może powinienem wystawić rachunek moim biznesowym mocodawcom?

Internet niebywale niebezpieczny

Co ciekawe, posłanka Kempa na moment zmieniła obozy. Często używanym argumentem przeciwko wprowadzaniu cenzury Internetu w jakimkolwiek zakresie jest to, że raz wprowadzona może posłużyć do innych celów, jej zakres może być łatwo rozszerzany o kolejne kategorie.

Tak było w Wielkiej Brytanii, na przykład, gdzie do pornografii dodano cały katalog innych tematów.

Posłanka Kempa stwierdziła, że dziś rozmawiamy o filtrowaniu cenzurowaniu pornografii w Internecie, a za chwilę powinniśmy zastanowić się nad filtrowaniem cenzurowaniem przemocy; następna w kolejce zaś była by mowa nienawiści.

Jest to ciekawe na kilku poziomach. Jednym z nich jest to, że posłanka idzie od rzeczy trudnej do jednoznacznego zdefiniowania (a co za tym idzie, stworzenia jednoznacznego filtra), do rzeczy dużo trudniejszych do zdefiniowania. Drugim — nie jestem pewien, czy posłanka Kempa na pewno ma ochotę na wprowadzenie filtra mowy nienawiści.

Dzieci niebywale w potrzebie

Na litość boską, nie wytaczajmy dział przeciwko dzieciom!

...zakończyła posłanka, a ja zacząłem się zastanawiać, czy aby np. zaproponowanie, by każde dziecko w Polsce, do wieku lat powiedzmy 16, dostawało 1000PLN na rękę, nie byłoby rozwiązaniem lepszym dla dzieci? Pomysł równie z kosmosu, co filtr Internetu, koszty niespecjalnie różne, a wpływ na dobrobyt dzieci — nieporównanie większy! No i nie ma zastrzeżeń konstytucyjnych ani prawoczłowieczych.

Zwolennicy filtrowania Sieci nie wysuną tego pomysły, bo zwyczajnie zdają sobie sprawę z absurdu (ekonomicznego, na przykład) tego rozwiązania. Nie stać nas na to, i o tym wiemy. Czy zatem czas krzyczeć i tupać nogą, że "wytaczają ciężkie działa przeciwko dzieciom"?

Z pomysłów mniej "kosmicznych", może posłanka Kempa powinna zainteresować się tematem niedofinansowanych domów dziecka i schronisk młodzieżowych? Albo dofinansowania posiłków dla dzieci z rodzin w gorszej sytuacji materialnej? Ciepły posiłek, śmiem twierdzić, będzie dla małoletniego dziecka ciekawszą propozycją, niż "Internet bez pornografii".

Czemu posłanka Kempa nie zainteresuje się zatem faktyczną poprawą bytu dzieci z sierocińców? Podejrzewam, że posłanka Kempa wie, że skoro ich rodzice nie są zainteresowani ich bytowaniem, nie zainteresują się też zagłosowaniem na bohatersko o ten byt walczącą posłankę.

Ktoś bardziej cyniczny ode mnie mógłby pewnie dojść do wniosku, że posłanka Kempa po prostu rozpoczęła kampanię wyborczą. Ja tam sądzę, że chodzi jej o dobro dzieci, o sierocińcach mogła przecież nie słyszeć... Może czas jej o nich powiedzieć?

Internety, szable w dłoń!

Po pięciu latach chodzenia na takie spotkania i tłumaczenia kolejnym osobom, czemu cenzura Internetu to pomysł tak zły, że ma w nazwie słowo "cenzura", można mieć trochę dość. Udało się odkręcić RSiUN; udało się powstrzymać zapędy związane z dyrektywą o ochronie dzieci w Internecie; udało się wygenerować wiedzę w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji... tymczasem co rusz ktoś wpada na ten doskonały pomysł, i znów trzeba tłumaczyć jak komu dobremu.

Projekt uchwały mógł zostać wczoraj odrzucony w pierwszym czytaniu. Przeszedł jednak do drugiego czytania (za wnioskiem o odrzucenie 9 osób, przeciw również 9). Następne posiedzenie Komisji na początku grudnia. Załamać się można.

Na stronie Sejmu jest jednak pokrzepiający cytat (z Konstytucji 3. Maja):

Wszelka władza społeczności ludzkiej
początek swój bierze z woli narodu

Zainspirujmy się nim! Proszę, oto pisma do ministra Kapicy i członków oraz członkiń Komisji Administracji i Cyfryzacji. Oto zaś adresy, na które można te pisma wysłać:

Jacek Kapica
Podsekretarz Stanu
Ministerstwo Finansów
ul. Świętokrzyska 12
00-916 Warszawa

...oraz...

Poseł Andrzej Orzechowski
Przewodniczący
Komisja Administracji i Cyfryzacji
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 4/6/8
00-902 Warszawa

Dla ambitnych — można słać pisma bezpośrednio do posłów i posłanek z Komisji, oto jej skład, zaś adresy biur poselskich znajdziemy na stronach Sejmu, np. tu dla posłanki Kempy, tu dla posłanki Hrynkiewicz, tu zaś dla posła Sosnowskiego.

Propozycja pisma specjalnie dla poseł Kempy? Również służę uprzejmie!


A jakby komuś tego nie było dość, zachęcam do wsparcia Fundacji Panoptykon. Posłowie i posłanki za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie z naszych kieszeni, aktywiści i aktywistki często zaś działają pro publico bono.

Introducing: rysiek's law of unavoidable consequences

en pl | txt src

For some time now I've been missing a short and succinct way to indicate why things like centralization at the service level are not entirely good ideas, regardless of how much we trust their operators.

So here it is — rysiek's law of unavoidable consequences:

If it's technically possible,
it's practically unavoidable.

Wait, what?

Well, the idea is simple. If, say, a given software project promises something (e.g. that it will not spy on users), we should not rely only on a promise. It should be technically impossible to break that promise, otherwise it will get broken sooner or later.

Here's a longer, more verbose version:

If some undesirable actions or outcomes are technically possible,
they should be assumed to be unavoidable.

There are many reasons this can happen: a break-in; a change of heart of the owner; a change of owner; law being changed, used or misused. Regardless of the reason, if it's possible, it will happen.

The corollary being:

If there are some undesirable outcomes you want to avoid
make them technically impossible (or very hard).

Test drive: Ello

Let's take Ello on, for instance. Ello promises some neat things — like "no ads" and being "privacy-friendly". But is it technically possible for Ello to introduce ads to the network, and sell their users' privacy out?

Well, yes. Yes it is.

So, once the management changes or decides they need some more money, there is nothing stopping them from doing just that.

Compare and contrast: Diaspora

Can Diaspora creators introduce ads and sell-out users on privacy?

Well, it's much more complicated. The developers can introduce ad functionality to the code, but will server admins (who are not usually directly connected to the developers) introduce that code to their instances? Dubious. Because there are many different servers, users can pick and choose, and move to servers that do not support ads. Tl;dr being: it's much harder, and much less possible.

Similarly, selling out users on privacy would rather be possible for the server admins instead of the developers (who do not have access to users' private data). But:

  • no single server admin has access to private data of all Diaspora users;
  • if a given server is caught red-handed, users can just... move to a more privacy-friendly server, without much hassle.

These mean that server admins have a strong incentive, based (among others) in technology itself, to not do nasty things; and it is technically not possible at all to do it at the same time in the whole network.

A broader perspective

If you think about it, this is exactly the reason why we have separation of powers. It's not that we do not trust our current powers that are, it's that we really don't know who will be in power in a few short years. Separation of powers is the "technical" way of making sure we don't have to rely only on trust.

And remember this?

The Net interprets censorship as damage and routes around it.

Censorship is technically impossible (or rather extremely hard) because of how the Internet is engineered. Had it been any other way, we would have a completely different Net.

Even the Kerckhoffs's principle is an example of a more specific version of the corollary.

Now we need to engineer this into software.

Stop paedophilia

en pl | txt src

Yet again we are implored to "think of the children" by more than 250 000 supporters of a bill proposed in Poland that would put a 2-year prison penalty on...

...whoever publicly promotes or condones undertaking sexual activities by minors of less than 15 years of age, or supplies them with materials facilitating such activities.

Yes, you are reading this right. Two years in jail for giving a teen child a condom just in case, or informing them where kids come from. I won't even mention the filth called "sex-ed classes"! Yes, this also pertains to parents. What should a parent say when a child comes and asks how did their little sister get inside mummy? "Go ask the good reverend", I guess.

Of course there's a question of how the "pro-family" organisations that promote this enlightened idea reconcile their "pro-familiness" with the fact that such a law would have a great potential for breaking families apart, but I'll leave that one for the Dear Reader to ponder. Also, while I find hate speech laws to be a bit problematic, as long as we have them on the books, how about somebody look into how these people identify paedophilia with not being heteronormative, eh?

Live by the sword...

I'll leave dealing with the cranial rectal syndrome that makes people propose banning the best weapon we have against paedophiles (education) because they are afraid of paedophiles to those better suited for the task. Something else interests me in this situation.

For years I have taken part in many meetings concerning proposed Internet censorship measures. Each and every time "the paedophile argument" was one of the big guns in the proposers' arsenal. One of the organisations that used to propose such measures (and use such arguments), today went through the looking-glass:

We are convinced that the changes proposed will not amount to effective tools against paedophilia. The project aims to ban educating children and youth about human sexuality, which equips them with knowledge required to notice threats, maintain own integrity and look for help
It is hard to fathom that in the 21st Century it is still possible to propose criminal penalties for supplying children with knowledge about their development and the nature of sexual relations, and to lump custodians, teachers and educators providing such education with paedophiles

While I do find it a bit surprising, today I have to agree wholeheartedly with the President of Fundacja Dzieci Niczyje.

Even with EME, Mozilla will become "the browser that can't"

en | txt src

During the weeks since Mozilla's DRM-embracing decision to include EME there were quite a few voices defending Mozilla's decision. Most of the serious defence basically boils down to: we had to; without EME/DRM support Mozilla would be the browser that can't play video, and users would turn to other browsers which would jeopardize our work for freedom and open Internet in other areas.

As I have written before users already have little reason to stay with Firefox, and the strongest selling point for many of users still on Firefox has for a longest time been: that's the freedom preserving browser. With EME/DRM in Firefox, this reason is moot.

What's tragic is that even with EME/DRM inside, which already cost Firefox some users from the freedom crowd (and inspired at least one fork, of course), Firefox is bound to also lose in the less freedom-centred crowd.

Think about it for just a short while. The whole basic idea of DRM is flawed beyond repair — software that has to make some content available to a user (to be viewed, for example), and simultaneously make the same content not available to the same user (so that it's not possible to copy it).

This scheme has serious problems working even in closed-source, black-box software (sometimes even fails hilariously). How is it supposed to work in an open-source browser?

Let's ponder a scenario, shall we?

1. Mozilla implements EME in Firefox

...and has DRM solution suppliers (like Adobe) write DRM plugins for Firefox. That's where we're at today.

2. Firefox now has to have some sort of protection of the decoded media stream

...so that it's only available to the browser itself (to display to the user), but not the extensions — otherwise get ready for an extension that grabs the decoded media stream and saves it to disk (completely side-stepping any DRM) in 3... 2... 1...

3. May the forks be with you!

Say, how about a fork that removes this very protection of the decoded media stream, but leaves in-place the rest of the EME/DRM infrastructure? Somebody is bound to do it. At this point DRM/EME is completely side-stepped in this Firefox fork.

One of the defenders of Mozilla's EME/DRM decision, Ben Moskovitz, remarks:

enabling users to do more is a feature.

Being able to save the media stream to disk sounds to me like enabling users to do more. Let us guess, then, which Firefox version will now become more and more popular, eh?

4. Hollywood and DRM providers get wind of the fork

Is there anything Mozilla can do to plug this hole? Not as long as the code is open and free-as-in-freedom! Ah, well, Hollywood won't have any of that hippie bullshit, so they push DRM providers to remove support for Firefox (and its forks).

5. Game over

Mozilla lands with EME infrastructure and no DRM providers willing to write a plugin using it (as it would jeopardize their relationship with Hollywood), freesofties have already long moved to some more freedom-preserving browser, and regular users move to any browser that has DRM plugins for its EME infrastructure. You know, the closed-source ones.

After all, why would they stay on "a browser that can't"?