About

Member of the Board of the Polish Linux Users Group. Human rights in digital era hacktivist, Free Software advocate, privacy and anonimity evangelist; expert volunteer to the Panoptykon Foundation; co-organizer of SocHack social hackathons; charter member of the Warsaw Hackerspace; and Telecomix co-operator; biker, sailor.

Formerly President of the Board of the Polish Free and Open Source Software Foundation; CTO of BRAMA Mobile Technologies Laboratory on Warsaw University of Technology and a student at Philosophy Institute on Warsaw University.

Table of Contents

languages:
02.07.2016Dzień, w którym cenzura Sieci w Polsce stała się faktem pl 152 13.04.2015Needless haystacks en 151 12.03.2015e-Dockleracje pl 150 19.01.2015Ban on encryption is not about banning encryption en 149 13.01.2015Pochwała Copyleftu en pl 148 30.12.2014Zmiana klucza GPG en pl 147 18.12.2014Siła wyższa pl 146 04.12.2014Internet jednak bez pornografii? en pl 145 27.11.2014Zablokujmy wszystko! en pl 144 02.11.2014Pod rozwagę: ryśka prawo nieuniknionych konsekwencji en pl 143 09.09.2014Stop pedofilii en pl 142 22.06.2014Even with EME, Mozilla will become "the browser that can't" en 141 21.06.2014EuroDIG 2014 en pl 140 19.06.2014Haker w Radzie ds. Cyfryzacji en pl 139 30.05.2014Anonimowość w konsultacjach społecznych en pl 138 18.05.2014Czemu nie warto być piratem en pl 137 15.05.2014Mozilla, DRM i znaczenie en pl 136 14.05.2014Not-quite-good-enough-Mundial en 135 12.04.2014Nieodpowiedzialne nieujawnienie en pl 134 29.03.2014Ecologic, Ford i inwigilacja en pl 133 15.03.2014Otwórzmy edukację pl 132 10.03.2014Blurry line between private service and public infrastructure en 131 08.03.2014IM IN UR MINISTRY, CONSULTING UR INTERNETZ en pl 130 17.02.2014Szyfrowany VoIP, który działa en pl 129 11.02.2014A więc chcesz cenzurować Sieć... en pl 128 02.02.2014This is why we can't have nice IRC en 127 31.01.2014Prawie jak decentralizacja en pl 126 30.01.2014Żaden link nie jest nielegalny en pl 125 30.01.2014Debaty o prawie autorskim ciąg dalszy en pl 124 26.01.2014Neat HaCSS, or let's de-JS the Web a bit en 123 27.12.2013Information Account Number en 122 14.12.2013HaIPu en 121 20.11.2013Friends of TTIP and data protection in Brussels en 120 19.11.2013Jaki kraj tacy Piraci? en pl 119 05.11.2013A rude comment en 118 20.10.2013TEDx Warsaw Women i prywatność en pl 117 03.10.2013Reforma prawa autorskiego na CopyCamp 2013 en pl 116 22.09.2013Long-expected KMail2 rant en 115 18.09.2013Facebook for schools en 114 12.09.2013W którym wzywam posłów i posłanki Solidarnej Polski do zagwarantowania obywatelom Internetu wolnego od inwigilacji en pl 113 08.09.2013Complaintivism en 112 04.09.2013Sam sobie winien en pl 111 19.08.2013Kłamstwa, kłamstwa, i analityka en pl 110 27.07.2013Najkrótsza debata publiczna o cenzurze Internetu en pl 109 22.07.2013How information sharing uproots conservative business models en es 108 22.07.2013Dostępny jest markup wszystkich postów en pl 107 11.07.2013Kultura wolna i legalna pl 106 07.06.2013Internet nie jest problemem! en pl 105 05.06.2013Libel Culture en 104 17.05.2013Wojtuś Fatalista i wolność w Internecie pl 102 17.05.2013Czemu uważam, że licencje -ND są zbędne i szkodliwe en es pl 101 28.03.2013Wolność nasza codzienna pl 100 17.03.2013Nie wszystko korpo co o wolności w Internecie pl 99 15.03.2013♫ Odpowiadam na e-maile ♫ pl 98 11.02.2013Pierwsza rocznica europejskich protestów Anty-ACTA en pl 97 30.01.2013Nie ma haka na słabe dziennikarstwo? pl 96 30.01.2013Zwalczając czarny PR wokół OZE en pl 95 29.01.2013Jak skutecznie argumentować przeciw pomysłom cenzury Internetu en pl 94 20.11.2012Warunki brzegowe podmiotowości w dobie cyfrowej en pl 93 19.11.2012Blogosfera społecznościowa en pl 92 07.11.2012Fragmentacja nie jest zła en pl 91 02.11.2012SERVICES.TXT en pl 90 24.10.2012Apple finally jumped the shark en es 89 24.09.2012A mury runą... en es pl 88 24.09.2012Minister i Kultura pl 87 24.09.2012Melbourne CryptoParty video message en 86 16.09.2012O marynarskiej wrażliwości, czyli "niebo gwiaździste nade mną" en pl 85 22.08.2012Czarny PR wokół e-Podręczników en pl 84 15.08.2012Regaty utracone pl 83 24.07.2012Hypochristian Love en 82 24.07.2012Trochę nowego Dobra w layoucie en pl 81 17.07.2012Partia 2.0 en pl 80 16.07.2012Prawo autorskie po ACTA pl 79 13.07.2012Partia jako hack na systemie en pl 78 10.06.2012Are corporations dangerous only in collusion with governments? en 77 09.06.2012Proxies! Proxies everywhere! en 76 05.06.2012Automagiczna re-publikacja z Twittera na StatusNet en pl 75 18.05.2012TPSA/Orange i GIMP, czyli rzecz o 5-ciu użytkownikach en pl 74 16.05.2012Słowo o Warsztatach MAiC pl 73 15.04.2012Schowaj gadżeta pl 72 05.04.2012Perfect ToDo-oid en 71 27.03.2012Subiektywnie o Anty-ACTA en pl 70 25.03.2012O prawie autorskim w Budapeszcie en pl 69 23.03.2012Kościoła poczucie odpowiedzialności pl 68 20.03.2012Ucząc się Internetów en pl 67 19.03.2012Kościoła wiara w wiernych pl 66 29.02.2012Safari w Brukseli #1 - konferencja prasowa PE, posiedzenie ITRE en pl 65 21.02.2012Bo ACTA jest passé en pl 64 20.02.2012Tajemnica korespondencji po europejsku en pl 63 17.02.2012Premier Tusk w sprawie ACTA: myliłem się en pl 62 12.02.2012Anonimowi kontra Korponimowi en pl 61 10.02.2012Mieć ciastko i ściągnąć ciastko en pl 60 19.01.2012O ACTA znów w Kancelarii Premiera en pl 59 19.01.2012Wolni i Zjednoczeni en pl 58 16.01.2012Towarzystwo czuje się oszukane pl 57 10.01.2012Warunki Korzystania ze Świadczonych Usług en pl 56 05.01.2012Korporacyjny brak patriotyzmu en pl 55 04.01.2012Terrorystkoptery en pl 54 03.01.2012IceWeasel i prywatność en pl 53 28.12.2011Dobry Wujek Stal... Putin en pl 52 25.12.2011Useful Bash defaults done right en 51 21.12.2011Google Mail, czyli jak poczta staje się publikacją en pl 50 20.12.2011Occupy Gotham en pl 49 11.12.2011Copyfraud en pl 48 08.12.2011Multikino Wikipedia FAIL pl 47 27.11.2011Nie miejsce na pl 46 18.11.2011Cięcie jednostronne en pl 45 12.11.2011Tolerancja dla Kościoła pl 44 11.11.2011Użytkownicy i Obywatele en pl 43 30.10.2011Adhocracy i Net4Change en pl 42 18.10.2011Wojna z Radością en pl 41 16.10.2011Boli mnie w krzyżu pl 40 14.10.2011Technologiczne Samouwielbienie en pl 39 10.10.2011I Can Haz? pl 37 09.10.2011Cisza Wyborcza w Polsce en pl 38 03.10.2011Kibice i kampania pl 36 02.10.2011E-Podręczniki, Johnny Mnemonic, biznes i Sieć en pl 35 19.09.2011CC Global Streaming/Summit/Party pl 33 19.09.2011Czy jest coś takiego jak darmowe śniadanie? pl 34 12.09.2011Faktycznie Super pl 32 12.09.2011Diaspora-Based Comment System en 31 11.09.2011Konflikt wartości en pl 30 06.09.2011Wolność słowa to nie wolność od myślenia ani od krytyki pl 29 06.09.2011Prywatność i anonimowość w Sieci: kamyczek do ogródka en pl 28 04.09.2011O ostrożności w doborze słów en pl 27 03.09.2011W obronie QR Code pl 26 31.08.2011Stolica Nie Tak Święta pl 25 29.08.2011Of malware, hot steam, privacy, using one's brain and paedoparanoia en 24 29.08.2011Kragen Głośno Myśli en pl 23 18.08.2011Ból, blizny, dziewczyny i wiosła pl 22 07.08.2011Worst. Woodstock. Ever! pl 21 27.07.2011Siła woli, wydajność i rower en pl 20 19.07.2011Neo FreeRunner as a WiFi Soundcard en 19 10.07.2011Łikend z prawnikami en pl 18 09.07.2011Krok bliżej ideału en pl 17 04.07.2011Ryś Apostata en pl 16 28.06.2011KToF (Kolejna Tyrada o Facebooku) en pl 15 19.06.2011Wiara w priorytety pl 14 17.06.2011Spotkania ważne, spotkania przyjemne en pl 13 13.06.2011Ooops I en pl 12 30.05.2011Zabawy z Node.js en pl 11 25.05.2011Mozilla, Google i pasek adresu en pl 10 24.05.2011Na konferencji Sektor 3.0 en pl 9 23.05.2011Layout, CSS i RSS/Atom en pl 8 15.05.2011Startup Weekend Network Fun Fun Fun en 7 11.05.2011Nowy szef Bramy pl 6 10.05.2011World's Smallest Open Source Violin en pl 5 10.05.2011Po kolejnym spotkaniu w KPRM pl 4 08.05.2011Inspiracja na niedzielę pl 3 08.05.2011I horizontally the whole blog is that serious pl 2 07.05.2011Rysio ma braga en pl 1

Internet jednak bez pornografii?

en pl | txt src

Na 3 dni nie można wyjechać i zostawić posłów samym sobie, bo zaraz coś zmalują.

Sejmowa Komisja Administracji i Cyfryzacji przyjęła dziś projekt "Uchwały w sprawie działań na rzecz ograniczenia dostępu dzieci do pornografii w Internecie", dawniej "wzywającą Ministra Administracji i Cyfryzacji do zagwarantowania rodzicom prawa do Internetu bez pornografii" — ostatecznego druku nie ma jeszcze na stronach Sejmu, ale zapewne pojawi się tu.

W porównaniu z oryginalnym projektem, nowy tekst jest... lepszy, choć nie znaczy to, że dobry. Oto on (pomijam nieistotną w zasadzie rozbiegówkę w stylu "zważywszy, że..."):

UCHWAŁA

Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
z dnia .................

W sprawie działań na rzecz ograniczenia dostępu dzieci do pornografii w Internecie

(...)

1. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wnosi o przygotowanie przez Ministra Administracji i Cyfryzacji rozwiązań, które zagwarantują rodzicom prawa dostępu do sieci internetowej wolnej od pornografii.
2. Rozwiązania te powinny uwzględniać następujące wytyczne:
a. Każda osoba powinna mieć możliwość blokowania przesyłania treści o charakterze pornograficznym;
b. Dostawca usług internetowych powinien dostarczyć narzędzia, które umożliwią blokowanie przesyłania treści o charakterze pornograficznym;
c. Dostawca usług internetowych jest zobowiązany do zapewnienia narzędzi, które umożliwią blokowanie przesyłania treści o charakterze pornograficznym, nieodpłatnie;
d. Dostawca usług internetowych może wyłączyć dostęp do treści o charakterze pornograficznym. Powinno to znaleźć odzwierciedlenie w umowie z klientem.
3. Minister Administracji i Cyfryzacji przedstawi projekt rozwiązań w ciągu 18 miesięcy od dnia podjęcia niniejszej uchwały.

Ale jak to?

Tak to. Komisja zwołała posiedzenie w tej sprawie tydzień po poprzednim, nie dając czasu na sensowne przygotowanie się i merytoryczną dyskusję. Szczęście w nieszczęściu, że tekst uchwały został zmieniony na coś, co nie jest już kompletnym absurdem (a jedynie trochę, w zależności od tego, kto czyta).

Co to znaczy?

Tekst uchwały można czytać tak, by odpowiedzią MAiC mogło być:

Istnieją filtry rodzicielskie na każdą platformę, dziękuję, pozdrawiam.

...można też czytać tak, by odpowiedzią musiało być:

ISPs muszą "dobrowolnie" wprowadzić cenzurę sieci na poziomie własnej infrastruktury, opt-in lub opt-out.

To znaczy, że trzeba zadbać o to, by (jeśli uchwała przejdzie przez Sejm) rozwiązanie przygotowane przez MAiC nie oznaczało konieczności wprowadzenia centralnego filtrowania Sieci.

Jedyne wyjście, jakie widzę, to filtrowanie na poziomie urządzeń końcowych (w tym np. routerów domowych). W trakcie konsultacji społecznych w zeszłym roku na dokładnie ten sam temat, dokładnie taką propozycję rozwiązania przedstawiliśmy Ministerstwu. Czas je odkurzyć.

Co teraz?

Teraz czas na decyzję Sejmu, która zapewne zapadnie w najbliższych tygodniach. Niestety, projekt tak zmodyfikowany ma najwyraźniej poparcie koalicji, więc zapraszam do pisania do posłów i posłanek, a tymczasem przygotowuję się na 18-miesięczną walkę o to, byśmy nie mieli filtrów ani przymusowych ani "dobrowolnych" (jak w Wielkiej Brytanii) gdziekolwiek indziej, niż na urządzeniach końcowych.

To oznacza mnóstwo pracy; jeśli uważacie, że jest cenna i ważna — ponawiam apel o wsparcie Panoptykonu.

Zablokujmy wszystko!

en pl | txt src

Kolejne parę miesięcy, kolejne pomysły cenzury Internetu. Tym razem z dwóch stron na raz. Ech, a już było tak miło!

RSiUN from the dead

już rok temu Przedstawiciel Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich powiedział, że...

To rozwiązanie jest bardzo proste. Tworzy się wykaz stron niedozwolonych z treściami hazardowymi. Operatorzy telekomunikacyjni mają obowiązek blokowania do nich dostępu z terenu Polski. W ocenie stowarzyszenia to rozwiązanie jest narzędziem efektywnej reglamentacji działalności hazardowej a tym samym – skutecznej walki z nielegalnym hazardem.

W ocenie autora niniejszego wpisu Szanowny Przedstawiciel nie za bardzo ma pojęcie, o czym mówi. Zapraszam go jednak na kawę, chętnie wyjaśnię, czemu takie rozwiązanie trudno nazwać "łatwym".

I na tym można by temat zostawić — ot, jako ciekawostkę z cyklu "znów ktoś nie umie w Internety i myśli, że filtr rozwiąże wszystkie problemy", gdyby nie to, że... Ministerstwo Finansów najwyraźniej postanowiło jednak zasugerować się światłą wypowiedzią Szanownego Przedstawiciela, i rozważa wskrzeszenie pomysłu sprzed lat. Oddajmy głos ministrowi Kapicy:

Wierzę, że w pewnym momencie dojdziemy do sytuacji, w której uświadomimy opinii publicznej, że blokowanie stron nielegalnych gier hazardowych nie ingeruje w swobody obywatelskie.

Ja zaś wierzę, że nasi włodarze mogą się czasem czegoś nauczyć; ba, że wyciągają wnioski z historii (tej młodszej, i tej starszej). Obawiam się, Panie Ministrze, że obaj w naszej wierze jesteśmy cokolwiek naiwni.

Tymczasem w Sejmie...

Oddać muszę jednak sprawiedliwość ministrowi Dmowskiemu, który wczoraj na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Cyfryzacji przedstawiał wynik zeszłorocznych konsultacji pomysłu Solidarnej Polski, by "dać nam prawo do Internetu bez pornografii", o którym już pisałem.

Miałem przyjemność słuchać na żywo, a usłyszałem m.in., że:

  • edukacja jest najbardziej kluczowym narzędziem, i powinna być podstawowym mechanizmem wspomagania rodziców w zagwarantowaniu odpowiedniej kontroli rodzicielskiej nad tym, jak ich dzieci korzystają z Internetu;
  • oprogramowanie filtrów rodzinnych jest ogólnodostępne na każdą platformę;
  • rozwiązania techniczne powinny uzupełniać, a nie zastępować, działania rodziców; i powinny być instalowane wyłącznie na urządzeniach końcowych;
  • wprowadzenie mechanizmu filtrowania wymaga wprowadzenia mechanizmów monitorowania ruchu w Internecie — to by było groźne (padła nawet nazwa "Chiny");
  • poza tym monitorowanie treści jest niezgodne z prawem unijnym, które mówi, że ustawodawca nie może narzucić firmom telekomunikacyjnym obowiązku nadzorowania treści (w Wielkiej Brytanii rząd obszedł to nie narzucając prawnie, ale kolanem dociskając tak, by powstała "samoregulacja");
  • oczywisty problem z definicją pornografii;
  • koszty stworzenia wydajnego i skutecznego systemu byłyby ogromne, i nie do poniesienia zwłaszcza dla małych dostawców;
  • oczywiste zastrzeżenia dotyczące wolności słowa i dostępu do informacji;
  • mechanizmy takie wymagają utrzymywania, co oznacza kolejne, stałe koszty;
  • nadblokowanie jest poważnym problemem (co z obrazami z nagością? co z materiałami z biologii?);
  • blokowanie kłóci się z neutralnością sieci, w której kontekście stanowisko polskie jest takie, że sieć powinna być neutralna;
  • każdy mechanizm filtrowania może zostać zneutralizowany, dzieci sobie poradzą, filtr brytyjski jest obchodzony.

Do tej litanii powodów, dla których filtrowaniecenzura Internetu jest pomysłem złym, dorzucił jeszcze poseł Mężydło:

  • zastrzeżenia GIODO wobec takich pomysłów;
  • doświadczenia czeskie i niemieckie, gdzie z filtrów się wycofano.

Poseł, przyznam, ujął mnie jednak stwierdzeniem, że (ponieważ dzieci szybko uczą się obchodzić brytyjskie filtry)...

Cameron wychowuje pokolenie hakerów

Czyli jest z tego jakiś pozytyw wprowadzania filtrowania! /żart

Obrońcy dzieci w natarciu

Czyżby powtarzane od lat argumenty przeciwko cenzurze Sieci wreszcie trafiły do serc i umysłów naszych kochanych decydentów? Ależ skąd, byłoby to nudne! Na szczęście mamy bohaterskich obrońców i obrończynie dzieci. Bo to zawsze przecież o dobro dzieci chodzi!

Zaczął poseł Sosnowski, dość na temat i merytorycznie — że "pornografia jest problemem", i że w Wielkiej Brytanii podjęto jakieś działania, co zatem powinniśmy zrobić, by je odwzorować? Być może z posłem Sosnowskim da się porozmawiać i wyjaśnić, na czym problem polega.

Na pewno nie można tego powiedzieć o posłankach Hrynkiewicz i Kempie (autorce projektu uchwały we własnej osobie).

Posłanka Hrynkiewicz oskarżyła MAiC o unikanie odpowiedzialności, zaś biuro analiz sejmowych (które stworzyło analizę niekoniecznie na rękę zwolennikom projektu) o niekompetencję czy wręcz wprost o bycie nieobiektywnymi (bo przecież rząd taki wrogi opozycji, Sejm taki kontrolowany przez ekipę rządzącą, nie wow, nie uszanowanko).

Posłanka niebywale zdziwiona

Głównym punktem programu była jednak zdecydowanie posłanka Kempa, która była "niebywale zdziwiona" wystąpieniem ministra Dmowskiego, bo "przecież minister Boni szedł dokładnie w odwrotnym kierunku". Jestem niebywale zdziwiony tą obserwacją posłanki, ponieważ odniosłem dokładnie odwrotne wrażenie (zwłaszcza na spotkaniu, na którym minister Boni bez mała uderzył ręką w stół i stwierdził, że "nie będziemy rozmawiać o cenzurze Internetu, szukamy innych rozwiązań tego problemu").

Oczywiście, być może rozbieżność ta wynika z faktu, że jedno z nas na spotkaniach konsultacyjnych na ten temat z ministrem Bonim było, a drugie nie. Zgadniecie, które?

Dzieci niebywale atakowane

Mimo swego niebywałego zdziwienia posłanka była jednak w stanie stanąć na wysokości zadania i szeroką piersią bronić dzieci. Wszak bowiem przecież:

Dzisiejsza dyskusja pokazuje, jak można wytoczyć wszelkie działa przeciwko małoletnim dzieciom

I cóż by dzieci zrobiły, gdyby nie było posłanki Kempy i jej piersi szerokiej? Któż by je obronił przed "interesami koncernów" (które, zdaniem posłanki, reprezentował poseł Mężydło w swych wypowiedziach), przed Ministerstwu Administracji i Cyfryzacji, które szuka wymówek zamiast znaleźć rozwiązanie (nie można przecież oczekiwać od posłanki, by sama znalazła rozwiązanie, którego nie ma)

Konstytucja niebywale nadużywana

Posłanka, jako prawniczka, odniosła się też równie rzeczowo do Konstytucji, a konkretnie do art. 54 z Rozdziału 2., na który powoływali się bardziej sceptyczni wobec pomysłu filtrowania członkowie komisji:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

Wszak ten artykuł należy zderzyć z (tu posłanka pewna już nie była, czy to art. 33, czy art. 32, więc życzliwie podpowiadam, że art. 31, pkt 3, również Rozdział 2.):

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Ciekawe, że można różnie rozłożyć akcenty w tym artykule. Posłanka zaakcentowała "moralność publiczną", ja zaś zwykle akcentuję "konieczne w demokratycznym państwie" oraz "nie mogą naruszać istoty wolności i praw".

Firmy niebywale zyskowne

Przenikliwość posłanki pozwoliła jej jednak przejrzeć brudną grę przeciwników filtrowania, wszak oczywistym jest, że głównym powodem niechęci wobec filtrowania jest bronienie zysków firm.

Jakich firm, tego posłanka nie była uprzejma jasno określić, więc tylko domniemywać mogę, że chodzi albo o wielkie koncerny telekomunikacyjne (których jestem przecież znanym fanem i sprzymierzeńcem), lub o pornobiznes (tu posłanka szła by krok w krok za Stowarzyszeniem Twoja Sprawa).

Może powinienem wystawić rachunek moim biznesowym mocodawcom?

Internet niebywale niebezpieczny

Co ciekawe, posłanka Kempa na moment zmieniła obozy. Często używanym argumentem przeciwko wprowadzaniu cenzury Internetu w jakimkolwiek zakresie jest to, że raz wprowadzona może posłużyć do innych celów, jej zakres może być łatwo rozszerzany o kolejne kategorie.

Tak było w Wielkiej Brytanii, na przykład, gdzie do pornografii dodano cały katalog innych tematów.

Posłanka Kempa stwierdziła, że dziś rozmawiamy o filtrowaniu cenzurowaniu pornografii w Internecie, a za chwilę powinniśmy zastanowić się nad filtrowaniem cenzurowaniem przemocy; następna w kolejce zaś była by mowa nienawiści.

Jest to ciekawe na kilku poziomach. Jednym z nich jest to, że posłanka idzie od rzeczy trudnej do jednoznacznego zdefiniowania (a co za tym idzie, stworzenia jednoznacznego filtra), do rzeczy dużo trudniejszych do zdefiniowania. Drugim — nie jestem pewien, czy posłanka Kempa na pewno ma ochotę na wprowadzenie filtra mowy nienawiści.

Dzieci niebywale w potrzebie

Na litość boską, nie wytaczajmy dział przeciwko dzieciom!

...zakończyła posłanka, a ja zacząłem się zastanawiać, czy aby np. zaproponowanie, by każde dziecko w Polsce, do wieku lat powiedzmy 16, dostawało 1000PLN na rękę, nie byłoby rozwiązaniem lepszym dla dzieci? Pomysł równie z kosmosu, co filtr Internetu, koszty niespecjalnie różne, a wpływ na dobrobyt dzieci — nieporównanie większy! No i nie ma zastrzeżeń konstytucyjnych ani prawoczłowieczych.

Zwolennicy filtrowania Sieci nie wysuną tego pomysły, bo zwyczajnie zdają sobie sprawę z absurdu (ekonomicznego, na przykład) tego rozwiązania. Nie stać nas na to, i o tym wiemy. Czy zatem czas krzyczeć i tupać nogą, że "wytaczają ciężkie działa przeciwko dzieciom"?

Z pomysłów mniej "kosmicznych", może posłanka Kempa powinna zainteresować się tematem niedofinansowanych domów dziecka i schronisk młodzieżowych? Albo dofinansowania posiłków dla dzieci z rodzin w gorszej sytuacji materialnej? Ciepły posiłek, śmiem twierdzić, będzie dla małoletniego dziecka ciekawszą propozycją, niż "Internet bez pornografii".

Czemu posłanka Kempa nie zainteresuje się zatem faktyczną poprawą bytu dzieci z sierocińców? Podejrzewam, że posłanka Kempa wie, że skoro ich rodzice nie są zainteresowani ich bytowaniem, nie zainteresują się też zagłosowaniem na bohatersko o ten byt walczącą posłankę.

Ktoś bardziej cyniczny ode mnie mógłby pewnie dojść do wniosku, że posłanka Kempa po prostu rozpoczęła kampanię wyborczą. Ja tam sądzę, że chodzi jej o dobro dzieci, o sierocińcach mogła przecież nie słyszeć... Może czas jej o nich powiedzieć?

Internety, szable w dłoń!

Po pięciu latach chodzenia na takie spotkania i tłumaczenia kolejnym osobom, czemu cenzura Internetu to pomysł tak zły, że ma w nazwie słowo "cenzura", można mieć trochę dość. Udało się odkręcić RSiUN; udało się powstrzymać zapędy związane z dyrektywą o ochronie dzieci w Internecie; udało się wygenerować wiedzę w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji... tymczasem co rusz ktoś wpada na ten doskonały pomysł, i znów trzeba tłumaczyć jak komu dobremu.

Projekt uchwały mógł zostać wczoraj odrzucony w pierwszym czytaniu. Przeszedł jednak do drugiego czytania (za wnioskiem o odrzucenie 9 osób, przeciw również 9). Następne posiedzenie Komisji na początku grudnia. Załamać się można.

Na stronie Sejmu jest jednak pokrzepiający cytat (z Konstytucji 3. Maja):

Wszelka władza społeczności ludzkiej
początek swój bierze z woli narodu

Zainspirujmy się nim! Proszę, oto pisma do ministra Kapicy i członków oraz członkiń Komisji Administracji i Cyfryzacji. Oto zaś adresy, na które można te pisma wysłać:

Jacek Kapica
Podsekretarz Stanu
Ministerstwo Finansów
ul. Świętokrzyska 12
00-916 Warszawa

...oraz...

Poseł Andrzej Orzechowski
Przewodniczący
Komisja Administracji i Cyfryzacji
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 4/6/8
00-902 Warszawa

Dla ambitnych — można słać pisma bezpośrednio do posłów i posłanek z Komisji, oto jej skład, zaś adresy biur poselskich znajdziemy na stronach Sejmu, np. tu dla posłanki Kempy, tu dla posłanki Hrynkiewicz, tu zaś dla posła Sosnowskiego.

Propozycja pisma specjalnie dla poseł Kempy? Również służę uprzejmie!


A jakby komuś tego nie było dość, zachęcam do wsparcia Fundacji Panoptykon. Posłowie i posłanki za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie z naszych kieszeni, aktywiści i aktywistki często zaś działają pro publico bono.

Pod rozwagę: ryśka prawo nieuniknionych konsekwencji

en pl | txt src

Od jakiegoś już czasu odczuwam brak zwięzłego określenia dlaczego rzeczy takie, jak centralizacja na poziomie usług niekoniecznie jest dobrym pomysłem, niezależnie od naszego zaufania do tego czy innego usługodawcy.

Więc proszę bardzo — ryśka prawo nieuniknionych konsekwencji:

Jeśli coś jest technicznie możliwe,
jest praktycznie nieuniknione.

Żecoproszę?

Pomysł jest prosty. Jeśli, powiedzmy, dany projekt coś obiecuje (np. że nie będzie szpiegował użytkowników), nie powinniśmy opierać się wyłącznie na tej obietnicy. Złamanie jej nie powinno być technicznie możliwe, w przeciwnym wypadku zostanie ona złamana wcześniej czy później.

A tu nieco dłuższa wersja:

Jeśli jakieś niepożądane działania są technicznie możliwe,
należy zakładać, że są nieuniknione.

Jest wiele możliwych przyczyn: włamanie; zmiana podejścia właściciela; zmiana właściciela; zmiana, zastosowanie lub nadużycie prawa... Niezależnie jednak od powodu, jeśli coś jest możliwe, wcześniej czy później stanie się.

Wniosek jest prosty:

Jeśli chcemy uniknąć jakichś niepożądanych działań,
najlepiej spowodować, by były technicznie niewykonalne (lub bardzo trudne).

Testujemy: Ello

Przyjrzyjmy się np. Ello, na ten przykład. Ello obiecuje sporo — między innymi, "zero reklam" oraz "szanowanie prywatności użytkowników". Czy jednak jest technicznie możliwe, że Ello złamie te obietnice?

Jak najbardziej.

Gdy tylko menedżment zdecyduje się zmienić priorytety, bo ponieważ środki tak bardzo potrzebne wow, nic ich nie powstrzymuje dokładnie przed tym.

Porównujemy: Diaspora

A czy twórcy Diaspory mogą wprowadzić reklamy i wyprzedać dane prywatne użyszkodników?

Cóż, to znacznie bardziej skomplikowane. Deweloperzy Diaspory mogą oczywiście dodać funkcjonalność wyświetlania reklam do kodu Diaspory, ale czy admini serwerów (którzy nie są zwykle bezpośrednio z deweloperami związani) zainstalują te aktualizacje u siebie? Wątpliwe. Jest http://rys.io/en/88#node88-2 wiele różnych serwerów], użytkownicy mogą swobodnie między nimi wybierać, mogą więc przenieść się na serwery bez reklam. Krótko mówiąc, dodanie reklam jest znacznie trudniejsze, a być może nawet niemożliwe.

Podobnie rzecz się ma z naruszeniem prywatności użytkowników. Jeśli już ktoś miałby to móc robić, to nie deweloperzy (którzy nie mają dostępu do prywatnych danych użytkowników na serwerach Diaspory), a admini. Ale:

  • żaden z adminów nie ma dostępu do prywatnych danych wszystkich użytkowników sieci Diaspora;
  • jeśli dany serwer zostanie złapany na gorącym uczynku, użytkownicy mogą... przenieść się na inny, bez większych problemów.

Wszystko to oznacza, że administratorzy serwerów Diaspory mają dobre powody by nie wyprawiać głupot, w dużej mierze związane zwyczajnie z ograniczeniami technicznymi. Zwyczajnie nie da się wprowadzić reklam lub sprzedać danych prywatnych wszystkich użytkowników tej sieci jednocześnie. jest to technicznie niemożliwe.

Szersza perspektywa

Jakby się dobrze zastanowić, trójpodział władzy wynika dokładnie z tych samych powodów. Nie chodzi o to, że nie ufamy bieżącym władzom, zwyczajnie nie wiemy, kto będzie na tym samym krześle za parę krótkich lat. Trójpodział władzy to "techniczna" metoda upewnienia się, że nie musimy polegać wyłącznie na zaufaniu i dobrej woli.

Również to:

Sieć interpretuje cenzurę jako uszkodzenie, i je obchodzi.

Cenzura Internetu jest technicznie niemożliwa (czy może niezmiernie trudna) ze względu na to, jak Internet jest zaprojektowany. Gdyby tak nie było, Sieć wyglądała by zupełnie inaczej.

Nawet Zasada Kerckhoffsa jest przykładem szczególnego zastosowania wniosku z "prawa ryśka".

Teraz trzeba zaimplementować to w oprogramowaniu.

Stop pedofilii

en pl | txt src

I znów ktoś "myśli o dzieciach", proponując, by karze do 2 lat więzienia podlegał...

...kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15, zachowań seksualnych, lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań.

Tak, czytacie to dobrze. Wyposażenie nastolatka w prezerwatywę na wyjazd kolonijny, czy poinformowanie go o tym, skąd się biorą dzieci, zagrożone będzie karą więzienia. O edukacji seksualnej w szkołach nawet nie wspomnę, by zgorszenia nie budzić. Owszem, odnosi się to również do rodziców. Co ma powiedzieć rodzic, gdy dziecko przyjdzie i spyta, jak siostrzyczka weszła do brzucha mamy? Pewnie "spytaj księdza dobrodzieja".

Pytanie, czy środowiska "prorodzinne", które ten pomysł promują (przy okazji dalej świadomie utożsamiając pedofilię z nieheteronormatywnością, co chyba kwalifikuje się pod mowę nienawiści) zdają sobie sprawę, jaki będzie wpływ ich propozycji na rodziny pozostawiam każdemu do samodzielnego rozważenia.

Kto mieczem wojuje...

Rozprawienie się z martwicą mózgu, która każe zakazać najskuteczniejszej broni przeciwko pedofilom (edukacji) ze strachu przed pedofilami pozostawiam lepiej do tego przygotowanym. Mnie interesuje w tej sytuacji co innego.

Przez lata uczestniczyłem w wielu spotkaniach, na których proponowane były różne formy cenzury Internetu. Za każdym razem jednym z kluczowych argumentów był "argument z pedofila". Jedna z organizacji, która zwykła takie rozwiązania proponować (i na takie argumenty się powoływać), dziś znalazła się po drugiej stronie lustra:

Jesteśmy przekonani, że postulowane zmiany nie wprowadzają skutecznych narzędzi walki z pedofilią. Projekt zakłada także zakazanie edukowania młodzieży i dzieci na temat seksualności człowieka, czyli wyposażania ich w wiedzę umożliwiają rozpoznawanie zagrożeń, dbanie o własną integralność oraz szukanie pomocy
Trudno uwierzyć, że w XXI w. można postulować karanie za dostarczanie dzieciom wiedzy o ich rozwoju i naturze relacji seksualnych, a opiekunów, nauczycieli i wychowawców prowadzących taką edukację stawiać w jednym szeregu z pedofilami

Choć to dla mnie niezmiernie zaskakujące, dziś obiema rękoma podpisuję się pod słowami prezeski Fundacji Dzieci Niczyje.

EuroDIG 2014

en pl | txt src

Kolejny dzień, kolejna konferencja o zarządzaniu Internetem. Tym razem jednak na tyle blisko, że mogłem się wybrać własnym sumptem — poza tym Berlin zawsze miło odwiedzić.

Jak można się było spodziewać po konferencji zorganizowanej na ministerialnym terenie, przez zdecydowaną większość czasu jeżeli nie było niestosownie, było ogłupiająco drętwo. Jakość WiFi również wpisywała się w najlepsze konferencyjne tradycje.

Mam dość sprawdzoną politykę jeżdżenia na konferencje przede wszystkim ze względu na możliwość nawiązania ciekawych kontaktów i przeprowadzenia ciekawych rozmów w kuluarach, i nie mogę powiedzieć, że się na niej tym razem zawiodłem.

Na "dobry" początek

Rozpoczęcie konferencji od powitalnych spiczy przedstawicieli władzy, w tym Neelie Kroes, dla której ta konferencja była tak ważna, że postanowiła uczestniczyć poprzez nagranie wideo (proponuję zasadę, na mocy której polityk chcący mieć swój punkt w agendzie konferencji musi uczestniczyć osobiście/fizycznie, lub wcale; za nagrania wideo dziękujemy!), nie dawało nadziei na to, by w ramach programu zdarzyło się cokolwiek istotnego.

Na szczęście zawsze można polegać na aktywistach. Razem z maskami Edwarda Snowdena przynieśli trochę gravitas — i tak naprawdę Snowden powinien po prostu mieć wystąpienie na tej konferencji, kilkunastu Snowdenów wśród publiczności też zrobiło swoje.

Model wielostronny spotyka równouprawnienie

Pierwszy panel skupił się na lekcjach wyciągniętych z NETmundialu, i z progu wywarł doskonałe wrażenie: zabrakło krzesła dla jedynej panelistki. Czy chociaż wśród panelistów (siedmiu!) by choć jeden przedstawiciel organizacji pozarządowych? Oczywiście, że nie. Pytania o ten brak (zadane przez niżej podpisanego) i o tę nierówność płci w panelu (zadane przez p. O'Loughlin z Rady Europy), zadane z sali, zostały zbagatelizowane jako "nie na temat".

Przedstawiciel organizatorów zauważył jednak, że trudno było znaleźć panelistki do tego panelu. Próbowali, ale po prostu nie mogli znaleźć kobiet na odpowiednich stanowiskach.

Zatrzymajmy się nad tym na chwilę, choć po prawdzie nie bardzo nawet wiem, gdzie zacząć.

Mógłbym na przykład powiedzieć, że równość (płci, i nie tylko) była ważnym elementem na NETmundialu, co widać choćby po otwierającym wystąpieniu Nnenny Nwakanmy. Mógłbym odesłać Czytelnika do takich konceptów, jak szklany sufit, i zauważyć, że nie jest on w najmniejszym stopniu usprawiedliwieniem nierównej reprezentacji kobiet w panelu. Mógłbym, co też zrobiłem w swoim pytaniu, zauważyć ironię faktu rozmawiania o lekcjach płynących z NETmundialu (który był wielostronnym dialogiem o zarządzaniu Internetem) przez niemal całkowicie męski panel bez choćby jednego przedstawiciela trzeciego sektora.

Lub też mógłbym wskazać, że uwzględnienie organizacji pozarządowych mogłoby ułatwić organizatorom zachowanie równowagi płci w panelu — o ile szklany sufit istnieje niestety również w NGOsach, o tyle wydaje się tam słabszym zjawiskiem, niż w kręgach rządowych i biznesie.

I proste ćwiczenie: zastanówmy się nad własnymi propozycjami panelistek do tego panelu. Ja kilka swoich typów mam, rzecz jasna.

Niespodziewana doniosłość

A jednak zawsze jest nadzieja. Warsztat "Kiedy sfera publiczna została sprywatyzowana" okazał się zaskakująco interesujący i inspirujący, zaś wymiana poglądów istotna i znacznie głębsza, niż mogłem się spodziewać.

Oczywiście nie bez znaczenia był fakt, że temat brzmiał dziwnie znajomo, dyskusja poszła jednak szerzej, dotykając wielu powiązanych kwestii.

Prywatność, a własność prywatna

Już na początku pojawiła się potrzeba dokonania istotnego rozróżnienia pomiędzy dwoma znaczeniami słowa "prywatny" w kontekście infrastruktury telekomunikacyjnej i mediów.

Pierwsze znaczenie to "związany z lub zapewniający prywatność". W tym znaczeniu prywatne medium komunikacyjne to medium komunikacyjne zapewniające prywatność komunikującym się stronom.

Drugie znaczenie to "w prywatnych rękach". Tu, prywatne medium komunikacyjne to medium komunikacyjne będące prywatną własnością.

Rzecz jasna, podobne rozróżnienie wypada przeprowadzić dla przymiotnika "publiczny" w tym samym kontekście.

Jasne jest więc, jak zasadnicze nieporozumienia mogą pojawiać się, jeśli nie zaznaczy się jasno i jednoznacznie, które znaczenia w danej chwili ma się na myśli. W końcu infrastruktura będąca prywatną własnością niekoniecznie musi dbać o prywatność komunikujących się stron (i często nie dba).

Sfera publiczna w infrastrukturze prywatnej

Gdy cała infrastruktura jest własnością prywatną, prywatność nie jest jedynym problemem. Sfera publiczna jest kluczowa dla procesów demokratycznych, dziś jednak coraz częściej zastępowana jest forami czy kanałami wymiany zdań będącymi całkowicie w prywatnych rękach — a dyskurs publiczny nie powinien przecież być zależnym od zasad ustalanych jednostronnie przez prywatne podmioty. Albo, jak ujęła to jedna z prowadzących warsztat:

Publiczna agora nie może być podstawą modelu biznesowego opierającego się na nadzorze.

Jak zwykle, pierwszym krokiem jest przyznać, że ma się problem — mam wrażenie, że wreszcie zaczynamy być na to gotowi. Tym, co naprawdę interesujące, jest jednak następny krok: co z tym możemy zrobić? Nie ma, niestety, jasnej odpowiedzi, ale pojawiło się kilka pomysłów.

Jednym z nich są otwarte standardy, lub przynajmniej wymaganie od operatorów takich prywatnych for wymiany myśli udostępnienia API pozwalających na pełną interoperacyjność pomiędzy operatorami (np. umożliwiając komunikację między kontami na Facebooku i Google+). Innym (szalonym, przyznaję!) — podrzuconym kiedyś przez znajomego — jest wymaganie publikacji kodu źródłowego oprogramowania (przynajmniej do wglądu), tak jak wymagane jest podawanie składników na opakowaniach materiałów spożywczych.

Kolejnym znów byłoby obowiązkowe wykonywanie oceny skutków regulacji (w procesie tworzenia prawa, oraz podejmowania decyzji infrastrukturalnych, na przykład) również pod kątem wpływu na prywatność.

Pojawiła się również ta perełka:

Rządy powinny uwzględniać prawa człowieka w wymaganiach technicznych

Od dłuższego czasu dochodzę do wniosku, że powinniśmy — my, informatycy, geeki, hakerzy, twórcy wolnego oprogramowania, itd. — zacząć tworzyć oprogramowanie z założeniem, że jeśli jakaś metoda nadużycia go jest możliwa, jest też nieunikniona. Bazując na tym, powinniśmy ochronę prywatności uwzględniać już na etapie projektowania, tak jak robimy to w odniesieniu do bezpieczeństwa. To temat na osobny wpis.

Wszystkie te pomysły wymagają dalszego opracowania. Część jest być może możliwa do realizacji, część być może okaże się nie do zrealizowania; być może jakaś ich kombinacja jest właściwym kierunkiem działania.

Tymczasem jednak istotne pytania są wreszcie zadawane. Być może następnym razem będziemy nawet w stanie znaleźć mniej zamknięte rozwiązanie umożliwiające partycypację zdalną, niż Twitter?