About

Member of the Board of the Polish Linux Users Group. Human rights in digital era hacktivist, Free Software advocate, privacy and anonimity evangelist; expert volunteer to the Panoptykon Foundation; co-organizer of SocHack social hackathons; charter member of the Warsaw Hackerspace; and Telecomix co-operator; biker, sailor.

Formerly President of the Board of the Polish Free and Open Source Software Foundation; CTO of BRAMA Mobile Technologies Laboratory on Warsaw University of Technology and a student at Philosophy Institute on Warsaw University.

Table of Contents

languages:
02.07.2016Dzień, w którym cenzura Sieci w Polsce stała się faktem pl 152 13.04.2015Needless haystacks en 151 12.03.2015e-Dockleracje pl 150 19.01.2015Ban on encryption is not about banning encryption en 149 13.01.2015Pochwała Copyleftu en pl 148 30.12.2014Zmiana klucza GPG en pl 147 18.12.2014Siła wyższa pl 146 04.12.2014Internet jednak bez pornografii? en pl 145 27.11.2014Zablokujmy wszystko! en pl 144 02.11.2014Pod rozwagę: ryśka prawo nieuniknionych konsekwencji en pl 143 09.09.2014Stop pedofilii en pl 142 22.06.2014Even with EME, Mozilla will become "the browser that can't" en 141 21.06.2014EuroDIG 2014 en pl 140 19.06.2014Haker w Radzie ds. Cyfryzacji en pl 139 30.05.2014Anonimowość w konsultacjach społecznych en pl 138 18.05.2014Czemu nie warto być piratem en pl 137 15.05.2014Mozilla, DRM i znaczenie en pl 136 14.05.2014Not-quite-good-enough-Mundial en 135 12.04.2014Nieodpowiedzialne nieujawnienie en pl 134 29.03.2014Ecologic, Ford i inwigilacja en pl 133 15.03.2014Otwórzmy edukację pl 132 10.03.2014Blurry line between private service and public infrastructure en 131 08.03.2014IM IN UR MINISTRY, CONSULTING UR INTERNETZ en pl 130 17.02.2014Szyfrowany VoIP, który działa en pl 129 11.02.2014A więc chcesz cenzurować Sieć... en pl 128 02.02.2014This is why we can't have nice IRC en 127 31.01.2014Prawie jak decentralizacja en pl 126 30.01.2014Żaden link nie jest nielegalny en pl 125 30.01.2014Debaty o prawie autorskim ciąg dalszy en pl 124 26.01.2014Neat HaCSS, or let's de-JS the Web a bit en 123 27.12.2013Information Account Number en 122 14.12.2013HaIPu en 121 20.11.2013Friends of TTIP and data protection in Brussels en 120 19.11.2013Jaki kraj tacy Piraci? en pl 119 05.11.2013A rude comment en 118 20.10.2013TEDx Warsaw Women i prywatność en pl 117 03.10.2013Reforma prawa autorskiego na CopyCamp 2013 en pl 116 22.09.2013Long-expected KMail2 rant en 115 18.09.2013Facebook for schools en 114 12.09.2013W którym wzywam posłów i posłanki Solidarnej Polski do zagwarantowania obywatelom Internetu wolnego od inwigilacji en pl 113 08.09.2013Complaintivism en 112 04.09.2013Sam sobie winien en pl 111 19.08.2013Kłamstwa, kłamstwa, i analityka en pl 110 27.07.2013Najkrótsza debata publiczna o cenzurze Internetu en pl 109 22.07.2013How information sharing uproots conservative business models en es 108 22.07.2013Dostępny jest markup wszystkich postów en pl 107 11.07.2013Kultura wolna i legalna pl 106 07.06.2013Internet nie jest problemem! en pl 105 05.06.2013Libel Culture en 104 17.05.2013Wojtuś Fatalista i wolność w Internecie pl 102 17.05.2013Czemu uważam, że licencje -ND są zbędne i szkodliwe en es pl 101 28.03.2013Wolność nasza codzienna pl 100 17.03.2013Nie wszystko korpo co o wolności w Internecie pl 99 15.03.2013♫ Odpowiadam na e-maile ♫ pl 98 11.02.2013Pierwsza rocznica europejskich protestów Anty-ACTA en pl 97 30.01.2013Nie ma haka na słabe dziennikarstwo? pl 96 30.01.2013Zwalczając czarny PR wokół OZE en pl 95 29.01.2013Jak skutecznie argumentować przeciw pomysłom cenzury Internetu en pl 94 20.11.2012Warunki brzegowe podmiotowości w dobie cyfrowej en pl 93 19.11.2012Blogosfera społecznościowa en pl 92 07.11.2012Fragmentacja nie jest zła en pl 91 02.11.2012SERVICES.TXT en pl 90 24.10.2012Apple finally jumped the shark en es 89 24.09.2012A mury runą... en es pl 88 24.09.2012Minister i Kultura pl 87 24.09.2012Melbourne CryptoParty video message en 86 16.09.2012O marynarskiej wrażliwości, czyli "niebo gwiaździste nade mną" en pl 85 22.08.2012Czarny PR wokół e-Podręczników en pl 84 15.08.2012Regaty utracone pl 83 24.07.2012Hypochristian Love en 82 24.07.2012Trochę nowego Dobra w layoucie en pl 81 17.07.2012Partia 2.0 en pl 80 16.07.2012Prawo autorskie po ACTA pl 79 13.07.2012Partia jako hack na systemie en pl 78 10.06.2012Are corporations dangerous only in collusion with governments? en 77 09.06.2012Proxies! Proxies everywhere! en 76 05.06.2012Automagiczna re-publikacja z Twittera na StatusNet en pl 75 18.05.2012TPSA/Orange i GIMP, czyli rzecz o 5-ciu użytkownikach en pl 74 16.05.2012Słowo o Warsztatach MAiC pl 73 15.04.2012Schowaj gadżeta pl 72 05.04.2012Perfect ToDo-oid en 71 27.03.2012Subiektywnie o Anty-ACTA en pl 70 25.03.2012O prawie autorskim w Budapeszcie en pl 69 23.03.2012Kościoła poczucie odpowiedzialności pl 68 20.03.2012Ucząc się Internetów en pl 67 19.03.2012Kościoła wiara w wiernych pl 66 29.02.2012Safari w Brukseli #1 - konferencja prasowa PE, posiedzenie ITRE en pl 65 21.02.2012Bo ACTA jest passé en pl 64 20.02.2012Tajemnica korespondencji po europejsku en pl 63 17.02.2012Premier Tusk w sprawie ACTA: myliłem się en pl 62 12.02.2012Anonimowi kontra Korponimowi en pl 61 10.02.2012Mieć ciastko i ściągnąć ciastko en pl 60 19.01.2012O ACTA znów w Kancelarii Premiera en pl 59 19.01.2012Wolni i Zjednoczeni en pl 58 16.01.2012Towarzystwo czuje się oszukane pl 57 10.01.2012Warunki Korzystania ze Świadczonych Usług en pl 56 05.01.2012Korporacyjny brak patriotyzmu en pl 55 04.01.2012Terrorystkoptery en pl 54 03.01.2012IceWeasel i prywatność en pl 53 28.12.2011Dobry Wujek Stal... Putin en pl 52 25.12.2011Useful Bash defaults done right en 51 21.12.2011Google Mail, czyli jak poczta staje się publikacją en pl 50 20.12.2011Occupy Gotham en pl 49 11.12.2011Copyfraud en pl 48 08.12.2011Multikino Wikipedia FAIL pl 47 27.11.2011Nie miejsce na pl 46 18.11.2011Cięcie jednostronne en pl 45 12.11.2011Tolerancja dla Kościoła pl 44 11.11.2011Użytkownicy i Obywatele en pl 43 30.10.2011Adhocracy i Net4Change en pl 42 18.10.2011Wojna z Radością en pl 41 16.10.2011Boli mnie w krzyżu pl 40 14.10.2011Technologiczne Samouwielbienie en pl 39 10.10.2011I Can Haz? pl 37 09.10.2011Cisza Wyborcza w Polsce en pl 38 03.10.2011Kibice i kampania pl 36 02.10.2011E-Podręczniki, Johnny Mnemonic, biznes i Sieć en pl 35 19.09.2011CC Global Streaming/Summit/Party pl 33 19.09.2011Czy jest coś takiego jak darmowe śniadanie? pl 34 12.09.2011Faktycznie Super pl 32 12.09.2011Diaspora-Based Comment System en 31 11.09.2011Konflikt wartości en pl 30 06.09.2011Wolność słowa to nie wolność od myślenia ani od krytyki pl 29 06.09.2011Prywatność i anonimowość w Sieci: kamyczek do ogródka en pl 28 04.09.2011O ostrożności w doborze słów en pl 27 03.09.2011W obronie QR Code pl 26 31.08.2011Stolica Nie Tak Święta pl 25 29.08.2011Of malware, hot steam, privacy, using one's brain and paedoparanoia en 24 29.08.2011Kragen Głośno Myśli en pl 23 18.08.2011Ból, blizny, dziewczyny i wiosła pl 22 07.08.2011Worst. Woodstock. Ever! pl 21 27.07.2011Siła woli, wydajność i rower en pl 20 19.07.2011Neo FreeRunner as a WiFi Soundcard en 19 10.07.2011Łikend z prawnikami en pl 18 09.07.2011Krok bliżej ideału en pl 17 04.07.2011Ryś Apostata en pl 16 28.06.2011KToF (Kolejna Tyrada o Facebooku) en pl 15 19.06.2011Wiara w priorytety pl 14 17.06.2011Spotkania ważne, spotkania przyjemne en pl 13 13.06.2011Ooops I en pl 12 30.05.2011Zabawy z Node.js en pl 11 25.05.2011Mozilla, Google i pasek adresu en pl 10 24.05.2011Na konferencji Sektor 3.0 en pl 9 23.05.2011Layout, CSS i RSS/Atom en pl 8 15.05.2011Startup Weekend Network Fun Fun Fun en 7 11.05.2011Nowy szef Bramy pl 6 10.05.2011World's Smallest Open Source Violin en pl 5 10.05.2011Po kolejnym spotkaniu w KPRM pl 4 08.05.2011Inspiracja na niedzielę pl 3 08.05.2011I horizontally the whole blog is that serious pl 2 07.05.2011Rysio ma braga en pl 1

Debaty o prawie autorskim ciąg dalszy

en pl | txt src

Od czasu wyraźnego wyrażenia przez społeczeństwo Polski i Europy swojego zdania na temat prawa autorskiego i jego koniecznej reformy niemal dokładnie 2 lata temu, wszyscy zdają się czekać z zapartym tchem, co dalej. Politycy z Brukseli w kuluarach (i poza nimi) przyznają, że czekają na ruch z Polski.

I trudno ich nie zrozumieć, wszak protesty anty-ACTA zaczęły się w Warszawie; to polski premier pierwszy przyznał, że ACTA to błąd; to dla polskich polityków jako pierwszych stało się jasne, że ACTA jest (używając słów posła Gałażewskiego) "passé"; i wreszcie to m.in. polscy eurodeputowani zaczęli zadawać kłopotliwe pytania.

We wrześniu wreszcie taki ruch się pojawił. Na konferencji CopyCamp Europoseł Paweł Zalewski zaanonsował śmiały pomysł reformy prawa autorskiego w UE, po czym już razem z Amelią Andersdotter i Marietje Schaake przedstawił go oficjalnie w Europarlamencie w listopadzie. I znów zapadła cisza w temacie.

Aż wreszcie Komisja Europejska ogłosiła konsultacje na temat reformy dyrektywy InfoSoc — w których notabene każdy powinien wziąć udział (czasu jest niewiele, tylko do 05.02.2014; są jednak pomocne narzędzia), zaś Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego postanowiło zrobić lokalne konsultacje w celu wypracowania oficjalnego stanowiska polskiego rządu.

Forum Prawa Autorskiego

Czym jest Forum Prawa Autorskiego? To jeden z efektów zamieszania wokół ACTA, wcześniej zaś wokół niesławnego porozumienia, z którego MKiDN wycofał się (o pardon, wcale nie było autorem ani stroną) po zainteresowaniu ze strony GIODO.

MKiDN najwyraźniej uczy się na błędach i nie chce więcej stanąć wobec zarzutu braku transparentności swoich decyzji — więc stara się je szeroko konsultować. W tym celu minister kultury powołał Forum.

Wreszcie organizacje pozarządowe zainteresowane tematem reformy prawa autorskiego mają szansę na równych prawach wziąć udział w debacie.

Nowe konsultacje, stare nieporozumienia

V Forum Prawa Autorskiego dotyczyło:

  • zakresu i ochrony praw (terytorialność, linkowanie, rejestr utworów, okres ochrony, niezbywalność, ochrona/egzekwowanie praw);
  • dozwolonego użytku (dozwolony użytek publiczny: biblioteki i archiwa, użytek edukacyjny i naukowy, korzystanie dla dobra osób niepełnosprawnych, eksploracja tekstów i danych, treści tworzone przez użytkowników, dozwolony użytek osobisty i reprografia).

Jeżeli chodzi o stanowisko w tych kwestiach, odsyłam do oficjalnego stanowiska Koalicji Otwartej Edukacji. Ja chciałbym się skupić na czym innym.

Nie było to pierwsze spotkanie w sprawie prawa autorskiego, w którym uczestniczę (i, mam nadzieję, nie ostatnie), mam jednak nieodparte wrażenie, że choć powtarzamy ("my, otwartyści") pewne rzeczy od lat, nadal spotykamy się z brakiem podstawowego zrozumienia (nie śmiem wszak posądzać o celowe wykrzywianie naszego stanowiska). Widać to było i na tym Forum, w wypowiedziach wielu uczestników i uczestniczek. Przyjrzyjmy się najciekawszym...

"Linkowanie do nielegalnych treści powinno być nielegalne"

Pomysł polega na tym, aby linkowanie do materiałów naruszających własność intelektualną prawa na dobrach niematerialnych było samo w sobie nielegalne. Argument jest taki, że usuwanie takich treści jest zbyt długotrwałe, trudne i nieskuteczne, więc lepiej zająć się usuwaniem linków.

Zatrzymajmy się chwilę na terminie "nielegalna treść", czyli kolejnym zabiegu językowym mającym na celu zamącenie debaty. Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: treść nielegalna to treść, której rozpowszechnianie w każdych warunkach jest zabronione. Jeśli organizacje zbiorowego zarządzania twierdzą, że twórczość osób przez nie reprezentowanych wpada do którejś z kategorii takich treści, może czas powiadomić prokuraturę...

Jeżeli mówimy o treściach publikowanych nielegalnie (np. bez uzyskania zgody autora), to mówmy o treściach publikowanych nielegalnie.

Powiązanym do "nielegalnego linkowania" tematem jest temat wyszukiwarek internetowych i propozycji, by miały obowiązek usuwać z treści wyników linki do stron z materiałami umieszczonymi nielegalnie. Do obu odnoszą się te same argumenty, a więc w telegraficznym skrócie i między innymi:

  • linki spełniają rolę czysto informacyjną, podobnie jak przypisy bibliograficzne; karanie za wskazywanie jest absurdem;
  • usuwanie linków to zamiatanie problemu pod dywan, zamiast rozwiązania go u źródła;
  • osoba linkująca na ogól nie ma możliwości sprawdzić, czy docelowa treść jest publikowana w zgodzie z prawem, czy nie; czasem status ten ulega zmianie z czasem;
  • rozwiązanie proponowane jest jako konieczne ze względu na nieskuteczność usuwania materiałów u źródła — ale przecież jeżeli jest problem z wyegzekwowaniem tego u źródła, będzie identyczny problem z linkami;
  • będzie powodowało poważne problemy dla dzieł na wolnych licencjach, w tym oprogramowania.

Rozwinięcie tych punktów wydzieliłem do osobnego wpisu.

"Użytkownicy kultury"

Podział na "użytkowników" (czy "konsumentów") kultury, oraz twórców, jest tyleż stary, co nieaktualny. Miał być może sens w czasach środków masowego przekazu, z ich sztywnym podziałem na nadawców i odbiorców. Dziś wystarczy laptop by dzieło stworzyć, i Internet, by z nim dotrzeć do tysięcy "odbiorców".

Kultura read-only stała się (znów! wreszcie!) kulturą read-write. Nie ma możliwości przeprowadzenia ostrego podziału między "użytkownikami" kultury a "twórcami". Dziś każdy jest twórcą, jeśli tylko zechce.

Odpowiedzialność użytkowników

Obecnie jeśli mam dostęp do danej treści, to mogę ją pobrać i korzystać z niej w ramach dozwolonego użytku. Nie muszę się zastanawiać, czy osoba, która mi tę treść udostępnia, robi to zgodnie z prawem, czy nie.

Propozycja wprowadzenia odpowiedzialności użytkowników w takiej sytuacji jest obarczona tym samym problemem, co kwestia "nielegalnych linków": skąd użytkownik ma wiedzieć, czy dana treść jest udostępniana legalnie, czy nie, skoro nawet sąd ma czasem problem z rozstrzygnięciem?

Czy treści udostępniane legalnie mają być jakoś oznaczane? Jeśli tak, kto ma je oznaczać? Czy ma to robić sam artysta, czy udostępniający? Jeśli udostępniający, skąd pewność, że nie oznaczy niezgodnie z prawdą? Jeśli artysta, musiałby mieć kontrolę nad każdą pojedynczą udostępnianą kopią... a ktoś, kto chciałby udostępnić nielegalnie, i tak to zrobi.

A może "użytkownicy kultury" (którzy są też przecież twórcami!) powinni ograniczać się do konkretnych "legalnych" kanałów? Jeśli tak, których? Kto je wybiera i na jakiej podstawie? Czy mogę uruchomić własny taki kanał, np. w postaci bloga, videobloga, podcastu? Jeśli mogę, skąd moi odbiorcy będą wiedzieć, że jest on "legalny"?..

I wreszcie, jak ścigani mieliby być użytkownicy treści udostępnionych nielegalnie? Czy organizacje zbiorowego zarządzania proponują nam model amerykański?..

"Komercyjne jest wszystko, na czym ktokolwiek może potencjalnie zarobić"

Jest to propozycja zdefiniowania (trudnej do jednoznacznego i ostrego wytyczenia) granicy między użyciem komercyjnym, a niekomercyjnym w taki sposób, by de facto każde użycie dzieła w Internecie było komercyjne. Przecież nawet gdy zupełnie niekomercyjnie wysyłam prywatny e-mail do członka rodziny, załączając doń jakąś treść (np. plik PDF), całkiem realnie zarabia na tym mój ISP, ISP adresata, być może również jakiś ISP po drodze.

Czy jednak chcemy stosować tak szeroką definicję "użycia komercyjnego"? Przecież wtedy należało by nią objąć również sytuację, w której umawiam się ze znajomymi na wspólne oglądanie (całkiem legalnie nabytych) filmów, do czego mamy prawo w ramach dozwolonego użytku — wszak może na tym zarobić taksówkarz, operator transportu miejskiego, czy sklep, w którym zaopatrzymy się na wieczór! Mało tego, nawet gdy oglądam film sam, zużywam prąd, za który przecież płacę. Ktoś na tym zarabia! Czy oglądanie filmów nawet samemu ma się zatem stać użytkiem komercyjnym?..

Czy należy zatem również traktować działalność ZAiKSu, ZPAVu, SFP jako stricte komercyjną? Przecież ktoś może na tym zarobić — prawnicy, których zatrudniają, chociażby...

Dzieła na wolnych licencjach, a dzieła niekomercyjne

Jak zwykle pojawiło się też standardowe niezrozumienie tematyki wolnych licencji. Autorzy dzieł na wolnych licencjach zostali określeni mianem "twórców, którzy nie chcą zarabiać".

Ileż razy trzeba tłumaczyć, że dzieło na wolnych licencjach nie musi automatycznie być dziełem stworzonym pro publico bono? Autor może zarabiać na mnóstwo sposobów — przez sponsorów, crowdfunding, tworząc dzieło na zamówienie, czy na reklamach, by wymienić kilka najbardziej oczywistych.

Są wielkie i małe firmy publikujące swoje produkty na wolnych licencjach — Intel, Google czy RedHat to tylko najbardziej znane spośród nich. Pogardliwe stwierdzanie, że wypuszczenie dzieła na wolnych licencjach automatycznie oznacza, że autor nie chce na nim zarabiać świadczy w najlepszym wypadku o głębokiej niewiedzy, w najgorszym o ignorancji lub próbie celowego pominięcia takich twórców.

Bez wątpienia zaś świadczy o braku skromności i podstawowej rzetelności intelektualnej, które podpowiedziałyby przecież, że być może metody zarabiania, które się zna, nie muszą koniecznie wyczerpywać katalogu wszystkich możliwych metod zarabiania na twórczości.

"Pewnym organizacjom chodzi tylko o darmowy dostęp dla użytkowników"

To jest dość częsty zarzut, który słyszymy zwykle z tych samych ust. Pan Dominik Skoczek, dawniej dyrektor Departamentu Własności Intelektualnej i Mediów MKiDN (odpowiedzialny m.in. za temat ACTA), obecnie zaś reprezentujący Stowarzyszenie Filmowców Polskich, miał wiele okazji usłyszeć od nas, że wolne licencje skupiają się na czymś zupełnie innym, niż finanse.

I że wcale nie chodzi o "użytkowników"; dziś każdy jest twórcą.

Nie śmiem zakładać złośliwości ze strony p. Skoczka; z drugiej strony, gdybym po tylu latach naszych cierpliwych wyjaśnień uznał, że nadal nie rozumie sedna naszego stanowiska, wystawiłbym się na zrozumiały zarzut, że p. Skoczka próbuję obrazić...

Zamiast więc domniemywać, skąd nieporozumienie, jeszcze raz wyjaśniam, że nie chodzi o możliwość darmowej konsumpcji dzieł kultury, a o możliwość tworzenia. Ponieważ twórczość nigdy nie jest zawieszona w próżni, twórczość zawsze jest (powiemy dziś) remiksem, zablokowanie możliwości swobodnego tworzenia dzieł zależnych na 70 lat licząc od śmierci autora — to barbarzyński zamach na samą kulturę.

Twórcy publikujący na wolnych licencjach i organizacje domagające się, by twórczość finansowana z publicznych pieniędzy była dostępna na wolnych licencjach, domagają się w istocie nie tego, by każdy miał dostęp, ale by każdy mógł tworzyć bez skrępowania.

"Jedyną szansa na to, że pieniądze trafią do twórców, są OZZ"

To jest bardzo ciekawa teza, choćby kontekście odpowiedzi, jaką uzyskał Piotr VaGla Waglowski na zapytanie do jednego z OZZ-ów dotyczące "możliwości uzyskania wynagrodzenia autorskiego":

Wobec bardzo dużej liczby podmiotów uprawnionych do ich utrzymywania powstaje niebezpieczeństwo znacznej atomizacji wysokości wynagrodzeń należnych poszczególnym uprawnionym. Ma to bezpośrednie znaczenie także dla możliwości repartycji, a mianowicie dla wyboru możliwego do zaakceptowania modelu repartycji zainkasowanych kwot.
(...)
Reasumując przeprowadzony wywód w obecnym stanie nie mamy możliwości uczynienia zadość Pańskim oczekiwaniom.

Nie mam tu lepszego komentarza od samego VaGli:

Swoją drogą, czy niepłacenie twórcom przez organizacje zbiorowego zarządzania już samo w sobie można uznać za naruszenie autorskich praw majątkowych?

Niezbywalne prawo do wynagrodzenia

Kolejny bardzo niebezpieczny pomysł przemycany pod płaszczykiem dbania o prawa artystów (dbania oczywiście przede wszystkim przez organizacje zbiorowego zarządzania). Idea polega na tym, że — ponieważ artysta jest zawsze w gorszej pozycji podczas negocjowania warunków z wydawcą czy producentem — należy uniemożliwić zrzeczenie się oraz zbycie się praw autorskich majątkowych przez artystę. W tej sytuacji za każdym razem, gdy utwór jest "eksploatowany", również artysta powinien dostawać tantiemy.

Tantiemy oczywiście spływałyby do OZZ-ów. Czyli ZAiKS znów próbuje być mądrzejszy od twórców. Ale to ok, bo przecież "jedyną szansą na to, że pieniądze trafią do artysty, są OZZ-ty", prawda?

Niezależnie jednak od tego, do kogo miałyby te tantiemy spływać, sam fakt ich wprowadzenia spowodowałby, że rozpowszechnianie i wykorzystywanie dzieł na wolnych licencjach stałoby się niemożliwe — każdy taki akt obarczony byłby dodatkową opłatą. Niemożliwa stałaby się Wikipedia, niemożliwe stały by się wolne e-podręczniki.

ZAiKS nie ma najlepszej historii podejścia do dzieł na licencjach z rodziny Creative Commons, czy na pewno chcą przypominać ten "wypadek przy pracy"?..

Podsumowanie

Myślę, że doskonałym podsumowaniem tego Forum jest cytat, wygłoszony przez jednego z uczestników (z niecierpliwością czekam na opublikowanie nagrań ze spotkania, by móc zlinkować bezpośrednio):

Państwu z organizacji pozarządowych może wydawać się, że chodzi o jakieś idee — ale tu chodzi o twardą kasę!

No cóż, nic dodać, nic ująć. Czekamy na oficjalne stanowisko MKiDN w konsultacjach Komisji Europejskiej. Ale nie z założonymi rękami!