About

Member of the Board of the Polish Linux Users Group. Human rights in digital era hacktivist, Free Software advocate, privacy and anonimity evangelist; expert volunteer to the Panoptykon Foundation; co-organizer of SocHack social hackathons; charter member of the Warsaw Hackerspace; and Telecomix co-operator; biker, sailor.

Formerly President of the Board of the Polish Free and Open Source Software Foundation; CTO of BRAMA Mobile Technologies Laboratory on Warsaw University of Technology and a student at Philosophy Institute on Warsaw University.

Table of Contents

languages:
02.07.2016Dzień, w którym cenzura Sieci w Polsce stała się faktem pl 152 13.04.2015Needless haystacks en 151 12.03.2015e-Dockleracje pl 150 19.01.2015Ban on encryption is not about banning encryption en 149 13.01.2015Pochwała Copyleftu en pl 148 30.12.2014Zmiana klucza GPG en pl 147 18.12.2014Siła wyższa pl 146 04.12.2014Internet jednak bez pornografii? en pl 145 27.11.2014Zablokujmy wszystko! en pl 144 02.11.2014Pod rozwagę: ryśka prawo nieuniknionych konsekwencji en pl 143 09.09.2014Stop pedofilii en pl 142 22.06.2014Even with EME, Mozilla will become "the browser that can't" en 141 21.06.2014EuroDIG 2014 en pl 140 19.06.2014Haker w Radzie ds. Cyfryzacji en pl 139 30.05.2014Anonimowość w konsultacjach społecznych en pl 138 18.05.2014Czemu nie warto być piratem en pl 137 15.05.2014Mozilla, DRM i znaczenie en pl 136 14.05.2014Not-quite-good-enough-Mundial en 135 12.04.2014Nieodpowiedzialne nieujawnienie en pl 134 29.03.2014Ecologic, Ford i inwigilacja en pl 133 15.03.2014Otwórzmy edukację pl 132 10.03.2014Blurry line between private service and public infrastructure en 131 08.03.2014IM IN UR MINISTRY, CONSULTING UR INTERNETZ en pl 130 17.02.2014Szyfrowany VoIP, który działa en pl 129 11.02.2014A więc chcesz cenzurować Sieć... en pl 128 02.02.2014This is why we can't have nice IRC en 127 31.01.2014Prawie jak decentralizacja en pl 126 30.01.2014Żaden link nie jest nielegalny en pl 125 30.01.2014Debaty o prawie autorskim ciąg dalszy en pl 124 26.01.2014Neat HaCSS, or let's de-JS the Web a bit en 123 27.12.2013Information Account Number en 122 14.12.2013HaIPu en 121 20.11.2013Friends of TTIP and data protection in Brussels en 120 19.11.2013Jaki kraj tacy Piraci? en pl 119 05.11.2013A rude comment en 118 20.10.2013TEDx Warsaw Women i prywatność en pl 117 03.10.2013Reforma prawa autorskiego na CopyCamp 2013 en pl 116 22.09.2013Long-expected KMail2 rant en 115 18.09.2013Facebook for schools en 114 12.09.2013W którym wzywam posłów i posłanki Solidarnej Polski do zagwarantowania obywatelom Internetu wolnego od inwigilacji en pl 113 08.09.2013Complaintivism en 112 04.09.2013Sam sobie winien en pl 111 19.08.2013Kłamstwa, kłamstwa, i analityka en pl 110 27.07.2013Najkrótsza debata publiczna o cenzurze Internetu en pl 109 22.07.2013How information sharing uproots conservative business models en es 108 22.07.2013Dostępny jest markup wszystkich postów en pl 107 11.07.2013Kultura wolna i legalna pl 106 07.06.2013Internet nie jest problemem! en pl 105 05.06.2013Libel Culture en 104 17.05.2013Wojtuś Fatalista i wolność w Internecie pl 102 17.05.2013Czemu uważam, że licencje -ND są zbędne i szkodliwe en es pl 101 28.03.2013Wolność nasza codzienna pl 100 17.03.2013Nie wszystko korpo co o wolności w Internecie pl 99 15.03.2013♫ Odpowiadam na e-maile ♫ pl 98 11.02.2013Pierwsza rocznica europejskich protestów Anty-ACTA en pl 97 30.01.2013Nie ma haka na słabe dziennikarstwo? pl 96 30.01.2013Zwalczając czarny PR wokół OZE en pl 95 29.01.2013Jak skutecznie argumentować przeciw pomysłom cenzury Internetu en pl 94 20.11.2012Warunki brzegowe podmiotowości w dobie cyfrowej en pl 93 19.11.2012Blogosfera społecznościowa en pl 92 07.11.2012Fragmentacja nie jest zła en pl 91 02.11.2012SERVICES.TXT en pl 90 24.10.2012Apple finally jumped the shark en es 89 24.09.2012A mury runą... en es pl 88 24.09.2012Minister i Kultura pl 87 24.09.2012Melbourne CryptoParty video message en 86 16.09.2012O marynarskiej wrażliwości, czyli "niebo gwiaździste nade mną" en pl 85 22.08.2012Czarny PR wokół e-Podręczników en pl 84 15.08.2012Regaty utracone pl 83 24.07.2012Hypochristian Love en 82 24.07.2012Trochę nowego Dobra w layoucie en pl 81 17.07.2012Partia 2.0 en pl 80 16.07.2012Prawo autorskie po ACTA pl 79 13.07.2012Partia jako hack na systemie en pl 78 10.06.2012Are corporations dangerous only in collusion with governments? en 77 09.06.2012Proxies! Proxies everywhere! en 76 05.06.2012Automagiczna re-publikacja z Twittera na StatusNet en pl 75 18.05.2012TPSA/Orange i GIMP, czyli rzecz o 5-ciu użytkownikach en pl 74 16.05.2012Słowo o Warsztatach MAiC pl 73 15.04.2012Schowaj gadżeta pl 72 05.04.2012Perfect ToDo-oid en 71 27.03.2012Subiektywnie o Anty-ACTA en pl 70 25.03.2012O prawie autorskim w Budapeszcie en pl 69 23.03.2012Kościoła poczucie odpowiedzialności pl 68 20.03.2012Ucząc się Internetów en pl 67 19.03.2012Kościoła wiara w wiernych pl 66 29.02.2012Safari w Brukseli #1 - konferencja prasowa PE, posiedzenie ITRE en pl 65 21.02.2012Bo ACTA jest passé en pl 64 20.02.2012Tajemnica korespondencji po europejsku en pl 63 17.02.2012Premier Tusk w sprawie ACTA: myliłem się en pl 62 12.02.2012Anonimowi kontra Korponimowi en pl 61 10.02.2012Mieć ciastko i ściągnąć ciastko en pl 60 19.01.2012O ACTA znów w Kancelarii Premiera en pl 59 19.01.2012Wolni i Zjednoczeni en pl 58 16.01.2012Towarzystwo czuje się oszukane pl 57 10.01.2012Warunki Korzystania ze Świadczonych Usług en pl 56 05.01.2012Korporacyjny brak patriotyzmu en pl 55 04.01.2012Terrorystkoptery en pl 54 03.01.2012IceWeasel i prywatność en pl 53 28.12.2011Dobry Wujek Stal... Putin en pl 52 25.12.2011Useful Bash defaults done right en 51 21.12.2011Google Mail, czyli jak poczta staje się publikacją en pl 50 20.12.2011Occupy Gotham en pl 49 11.12.2011Copyfraud en pl 48 08.12.2011Multikino Wikipedia FAIL pl 47 27.11.2011Nie miejsce na pl 46 18.11.2011Cięcie jednostronne en pl 45 12.11.2011Tolerancja dla Kościoła pl 44 11.11.2011Użytkownicy i Obywatele en pl 43 30.10.2011Adhocracy i Net4Change en pl 42 18.10.2011Wojna z Radością en pl 41 16.10.2011Boli mnie w krzyżu pl 40 14.10.2011Technologiczne Samouwielbienie en pl 39 10.10.2011I Can Haz? pl 37 09.10.2011Cisza Wyborcza w Polsce en pl 38 03.10.2011Kibice i kampania pl 36 02.10.2011E-Podręczniki, Johnny Mnemonic, biznes i Sieć en pl 35 19.09.2011CC Global Streaming/Summit/Party pl 33 19.09.2011Czy jest coś takiego jak darmowe śniadanie? pl 34 12.09.2011Faktycznie Super pl 32 12.09.2011Diaspora-Based Comment System en 31 11.09.2011Konflikt wartości en pl 30 06.09.2011Wolność słowa to nie wolność od myślenia ani od krytyki pl 29 06.09.2011Prywatność i anonimowość w Sieci: kamyczek do ogródka en pl 28 04.09.2011O ostrożności w doborze słów en pl 27 03.09.2011W obronie QR Code pl 26 31.08.2011Stolica Nie Tak Święta pl 25 29.08.2011Of malware, hot steam, privacy, using one's brain and paedoparanoia en 24 29.08.2011Kragen Głośno Myśli en pl 23 18.08.2011Ból, blizny, dziewczyny i wiosła pl 22 07.08.2011Worst. Woodstock. Ever! pl 21 27.07.2011Siła woli, wydajność i rower en pl 20 19.07.2011Neo FreeRunner as a WiFi Soundcard en 19 10.07.2011Łikend z prawnikami en pl 18 09.07.2011Krok bliżej ideału en pl 17 04.07.2011Ryś Apostata en pl 16 28.06.2011KToF (Kolejna Tyrada o Facebooku) en pl 15 19.06.2011Wiara w priorytety pl 14 17.06.2011Spotkania ważne, spotkania przyjemne en pl 13 13.06.2011Ooops I en pl 12 30.05.2011Zabawy z Node.js en pl 11 25.05.2011Mozilla, Google i pasek adresu en pl 10 24.05.2011Na konferencji Sektor 3.0 en pl 9 23.05.2011Layout, CSS i RSS/Atom en pl 8 15.05.2011Startup Weekend Network Fun Fun Fun en 7 11.05.2011Nowy szef Bramy pl 6 10.05.2011World's Smallest Open Source Violin en pl 5 10.05.2011Po kolejnym spotkaniu w KPRM pl 4 08.05.2011Inspiracja na niedzielę pl 3 08.05.2011I horizontally the whole blog is that serious pl 2 07.05.2011Rysio ma braga en pl 1

Ryś Apostata

en pl | txt src

Dokonało się, jestem apostatą. No, prawie — czekam tylko na dosłanie odpisu aktu chrztu z adnotacją o dokonaniu apostazji. Nie jestem już instytucjonalnie związany z Kościołem i czuję się z tym fantastycznie.

Zaczęło się to jakieś 3 lata temu. Doszedłem do wniosku, że nie wierzę w bozię, a nawet jakbym wierzył — nie byłby mi do tej wiary niezbędny Kościół. Należałoby zatem podziękować tej instytucji, z której polityką i metodami działania tak bardzo się nie zgadzam.

Co jest potrzebne

Zgodnie z dokumentem Episkopatu Polski (Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła), do wystąpienia z Kościoła potrzebujemy:

  • pisma;
  • odpisu aktu chrztu;
  • dwóch świadków;
  • minimum dwóch wizyt u proboszcza "naszej" parafii.

Dwóch, ponieważ na pierwszej przedstawiamy mu swój zamiar, on zaś, zgodnie z powyższym dokumentem (cytuję):
(...)winien w osobistej, pełnej troski rozmowie duszpasterskiej rozeznać, jakie są rzeczywiste przyczyny jego decyzji oraz z miłością i roztropnością podjąć wysiłki, by odwieść go od tego zamiaru i obudzić wiarę zaszczepioną w sakramencie chrztu. Dlatego z zasady akt formalnego wystąpienia – jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi – nie powinien być dokonywany w tym samym dniu, w którym osoba chcąca wystąpić z Kościoła zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku.

Nikt widocznie nie bierze pod uwagę, że gdy decyduję się na apostazję, ostatnie na co mam ochotę to "osobista i pełna troski duszpasterska rozmowa" z przedstawicielem organizacji, z której właśnie próbuję się wypisać.

Ruchy wstępne

Zdobyłem akt chrztu, znalazłem kilka wzorów pism, stworzyłem z nich swoją krótką wersję, i udałem się do proboszcza. To ostatnie łatwe nie było, jako że zapracowany ten człowiek dyżury miał tylko jednego dnia w tygodniu, trwały jedną godzinę, i wypadały dokładnie wtedy, gdy każdy normalny człowiek jest albo w pracy, albo na zajęciach.

To powinno mi zasygnalizować, że podejście może być "per petent", ale nie zwróciłem na to uwagi. Wszak rozmowa winna być pełna "miłości i roztropności"...

StacjaRozmowa Pierwsza

Proboszcz, rzecz oczywista, nie był zachwycony. Nie pamiętam już na szczęście wszystkich szczegółów naszej dyskusji, natomiast wyraźnie pamiętam, że: 1. próbowano mi udowodnić, że człowiek nie wyznający Jedynej Słusznej Wiary jest skrajnie nieodpowiedzialny, niemoralny i zgoła kanalią; 2. przeszedłszy uprzednio kurs Logiki na dość wysokim poziomie byłem zszokowany, że człowiek piastujący stanowisko powodujące, że bądź co bądź jest autorytetem dla wielu osób, nie potrafi (nie chce?) pojąć różnicy między implikacją a równoważnością.

W sumie było śmieszno i straszno. Rozmowa "osobista i pełna troski" polegała na wygłaszaniu przez proboszcza tez i rzekomo wynikających zeń "oczywistych" wniosków, po czym na moim spokojnym wykazywaniu dziur w wywodzie (nie zgodzę się, że jeżeli jest się Katolikiem, to automatycznie jest się moralnym; poza tym nawet jeśli bym to przyjął, nie oznacza to, że tylko Katolicy mogą być moralni!..), po czym z kolei następowało albo powtórzenie słowo-w-słowo wywodu, albo tupanie nóżką/pięściowanie stołu, albo dla pewności oba zabiegi retoryczne w dowolnej kolejności.

Generalnie rozmowa stracona, gdyż albowiem ponieważ bo stanęło na tym, że pismo za krótkie. Oświadczenie o chęci wystąpienia nie starczy, "trzeba uzasadnić". Tu użyję cytatu:
Angażowanie w sprawy światopoglądowe osób trzecich czy uzasadnianie innej osobie swoich przekonań religijnych jest w naszym mniemaniu niedopuszczalne w państwie prawa. Jest również niewymagane w innych krajach.
Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów.

Antrakt i dzwonek

Po tej uroczej rozmowie pozwoliłem sobie na niemal 3 lata przerwy. Nie chciałem ciągnąć moich świadków na koniec świata, gdzie mieszkałem, tylko po to, by np. dowiedzieć się, że uzasadnienie musi być inne. Poza tym, trochę mi się odechciało. W sensie, nawiązywać jakichkolwiek dalszych kontaktów z proboszczem.

Aż pewnego dnia napisała znajoma dziennikarka ze Szwecji, że zmierza do Polski z okazji rozpoczynającej się prezydencji, ma zrobić kilka artykułów o sprawach społecznych (w tym Kościele) i czy nie znam kogoś, kto chciałby zrobić apostazję. Poszukałem, powiedziałem, żeby napisała do Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, a gdy desperacja osiągnęła zenit — pomyślałem "a co tam" i ustaliliśmy, że ja będę królikiem doświadczalnym.

Zabawa z dawna oczekiwana

Tym razem przygotowałem się doskonale. Miałem trójkę świadków (jedna świadek zdecydowała się w ostatniej chwili); miałem przy boku moją dziewczynę (Katoliczkę); miałem dwójkę szwedzkich dziennikarzy; i miałem pismo powołujące się jednocześnie na kodeks kanoniczny, Ustawę o ochronie danych osobowych i Ustawę o wolności wyznania (a tu w pdf). Ustaliłem godziny urzędowania (których ilość podskoczyła 400% — tak jest, cztery pełne godziny w tygodniu!) i wybraliśmy się naszą wesołą gromadką, z założeniem, że po tylu sakramentach czas na mój pierwszy profanment.

Na miejscu czekało nas 25min czekania, procesja (jakieś dobre 20 osób chodzących dookoła kościoła), i ze dwie osoby przed nami w kolejce.

Gdy już nadeszła nasza kolej, wszedłem do kancelarii parafialnej, za mną cała świta; próbowałem wyjaśnić proboszczowi, kto zacz, ale ten straszliwie się agitował (trochę nie-pomogło zrobienie zdjęcia przez fotografa "od Szwedów"), i wygonił (grożąc palcem i dość głośno wyrażając swoją dezaprobatę) wszystkich poza świadkami.

Towarzysz obrażający w charakterze proszącego

Przeszliśmy jednak sprawnie do rzeczy, ja wyjąłem cztery egzemplarze pisma i powiedziałem, że chciałbym, by dopisała się na nich świadek, która zdecydowała się nieco za późno (więc jej dane nie były wydrukowane), ale na której "świadkowaniu" mi zależy. I się zaczęło. Logika znów podniosłą swój paskudny łeb.

Proboszcz mianowicie stwierdził, że świadków "ma być dwóch". Ja stałem na stanowisku, że wystarczy dwóch — czyli, że może być trzech. Po kilku rundkach ("ale nigdzie nie jest napisane, że ma być trzech!"/"ale nigdzie nie jest napisane, że nie może być trzech."/"ale jest napisane, że ma być dwóch" i tak dalej) użyłem argumentu "z właściciela": to jest mój dokument, który przedkładam, ale mam prawo go zmienić i nadać mu taką treść, jaką sobie życzę. I teraz uwaga, perełka pierwsza!

Pan tu jest w charakterze proszącego u mnie i proszę zachowywać się adekwatnie do tego.

Szczerze powiedziawszy, zamurowało mnie. Pierwszy odruch: wyjść, trzasnąć drzwiami. Ale za długo już to wszystko trwało, więc tak spokojnie, jak tylko mogłem, oświadczyłem, że "ostro się z tym nie zgodzę", że wykorzystuję swoje konstytucyjne prawa, i że w żadnym wypadku nie jestem tu petentem. Sprawę trzeciego świadka odpuściłem w myśl zasady "nie dyskutuj z gamoniem; sprowadzi do swojego poziomu i pokona doświadczeniem".

Nastąpiła weryfikacja dowodów tożsamości, przepisanie przez proboszcza danych dwóch świadków (mimo, że część tych danych już na piśmie była) i procedura podpisywania.

W trakcie całej wizyty tliła się dyskusja, a ja — jako że z księżmi dużo do czynienia nie mam, o dziwo — odruchowo mówiłem do proboszcza per "pan". Przeciw czemu za każdym razem żywiołowo protestował, w związku z czym padły dwie kolejne perełki. Po którymś tam zwróceniu się per "pan"...

Bo zacznę Pana nazywać Towarzyszem — co wywołało parsknięcie śmiechem przez świadków. Ja po prostu rozłożyłem ręce, mówiąc "ależ proszę uprzejmie". Nie wiedzieć czemu, proboszcz nie skorzystał.

I perełka trzecia, gdy znów zamiast "proszę Księdza" poszło "proszę Pana" — Proszę mnie nie obrażać! Powinno się nazywać rzeczy po imieniu.

I to był ten cytat, co do którego nawet nie wiedziałem, gdzie zacząć. Po pierwsze, nigdy w języku polskim zwracanie się do kogoś per "pan" nie było uznawane za obraźliwe. Wręcz przeciwnie, było wyrazem podstawowego, zasadniczego szacunku. Po drugie — ach, jakże mnie kusiło, by zwrócić uwagę na fakt, że jeżeli chciałbym nazwać rzeczy po imieniu, właśnie wtedy proboszcz mógłby poczuć się urażony!..

Ale pisma zostały już podpisane, ja dostałem kopię, i rozeszliśmy się w pokoju.

Podsumowanie i wnioski

Po całej przygodzie narzuca się kilka wniosków. Po pierwsze, apostazja w Polsce jest niezmiernie upierdliwym procesem, wymagającym bliższych kontaktów z niezmiernie upierdliwymi ludźmi. Not much fun. Dyskusja z proboszczem za każdym razem wywoływała nagłe ataki facepalmu. Zapory biurokratyczne są absurdalne — czy naprawdę muszę osobiście udawać się do mojej parafii chrztu, po czym dwa razy do "mojej" parafii właściwej (które mogą być oddalone o dziesiątki kilometrów) tylko po to, by wystąpić z organizacji, do której nigdy osobiście nie wyrażałem zgody na przystąpienie?.. No i traktowanie przez osoby, z którymi trzeba mieć do czynienia — per petent, per kanalia, per człowiek niemoralny. "Z miłością i roztropnością".

Uważam jednak, że podjąłem dobrą decyzję. W tej chwili nikt nie może mnie wmanewrować w nic związanego z wiarą i Kościołem. Statystyki kościelne (liczące "ilość ochrzczonych", co w oczywisty sposób jest manipulacją) z tego co wiem wciąż niestety będą mnie uwzględniać, ale walka z takim stanem rzeczy to następny krok.

Relacja z mojej apostazji pojawi się w szwedzkiej gazecie. Jak tylko to nastąpi, zlinkuję.

Podziękowania

Uważam, że muszę koniecznie podziękować w tym miejscu paru osobom:

  • Pixel, Kasia, piorek, Kondzi, Sasza, czesiek — dzięki za wsparcie i wolę świadkowania (oraz samo świadkowanie, komu się udało);
  • Basiu, Moi Drodzy Rodzice — za wsparcie i zrozumienie, za dyskusje i rozmowy, za pozytywne nastawienie i otwartość;
  • Kinga i Kalle — dzięki za szturchnięcie i za podejście do całej sprawy "na luzie" i bez stresu.